Z troski czy polityki?
Sobota, 18 kwietnia 2015 (05:23)Po wielu tygodniach nieobecności na plac boju wrócił rolniczy OPZZ. Dziś działacze związku i jego zwolennicy zawitali do Warszawy. Tak naprawdę nie wiemy, w co „gra” Sławomir Izdebski. Protest, w którym początkowo aktywnie uczestniczył, został przez niego porzucony. Wtedy to pozostała tylko „Solidarność” RI, która bardzo dzielnie walczy w obronie wsi.
Czy wznowienie protestu przez OPZZ jest elementem gry politycznej, czy rzeczywistą troską o rolników, tego nie wiem. Dlatego też będę ze szczególnym zainteresowaniem obserwował następne wydarzenia.
Jednak niewątpliwie wbrew temu, co mówi minister Marek Sawicki, wyśmiewając protesty, to sprzeciw rolników ma absolutnie uzasadnione podstawy merytoryczne. Mamy rozchwiane rynki, obserwujemy bardzo duży spadek dochodów, odnotowujemy upadek poszczególnych gałęzi rolnictwa, takich jak produkcja trzody chlewnej, która kiedyś była silnym elementem naszego rolnictwa. Za tym idą problemy producentów zbóż, którzy nie mają co robić ze zbożami. To jest upadek działu, który miał być alternatywą do zagospodarowania części surowców rolniczych, czyli biopaliw.
Dochodzą do tego sprawy ważne, ale źle przedstawiane, czyli problem szkód łowieckich. Nie można z tak incydentalnych spraw jak problem dzików robić głównego problemu polskiego rolnictwa. To ośmiesza postulaty rolników!
Podstawy protestu więc pozostały. „Solidarność” RI, czyli ludzie senatora Chróścikowskiego bardzo się starają, a to, jak zachowa się teraz OPZZ i Sławomir Izdebski, pokaże przyszłość.
Jan Krzysztof Ardanowski