Rolnictwo gwarantem przyszłości
Piątek, 17 kwietnia 2015 (09:42)Rolnicza „Solidarność” zdecydowała o kolejnym przedłużeniu protestów. Od początku protestu rolnicy czekają na spotkanie z premier Ewą Kopacz. Ta konsekwentnie odmawia przyjęcia delegacji rolniczych.
Tak wielkiego oporu premier Kopacz się nie spodziewałam. Jest to już wyraźne przeciąganie struny. Myślę, że premier igra z ogniem. Wielokrotnie już podkreślałam, jak do kwestii rolniczych podchodzą inne rządy. W krajach zachodnich każdy ruch rolniczych związków zawodowych jest pieczołowicie analizowany. Taki minister rolnictwa, który nie liczy się ze zdaniem związków zawodowych, następnego dnia nie byłby już ministrem.
W Europie Zachodniej rolnictwo jest oczkiem w głowie rządów. My z kolei mamy doświadczenia z rządem Platformy i PSL, traktowania rolnictwa po macoszemu. Rządowej polityce rolnej towarzyszy gra pozorów. Dowodów na to mamy sporo. Któż z nas nie słyszał o tych wspaniałych dopłatach, które płyną do nas z Brukseli. A gdy się przyjrzymy bliżej sprawie, okazuje się, że nasi rolnicy ciągle funkcjonują na krzywdzących zasadach.
Brakuje także stosownych rozporządzeń, które zapowiadał minister Marek Sawicki w grudniu 2014 r., które są bezwzględnie potrzebne rolnikom ubiegającym się o dopłaty z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Część rolników ciągle nie wie, że jeżeli chce skorzystać z PROW, musi spełniać określone wymogi wielkości ekonomicznej. Do dzisiaj nie ma rozporządzeń pozwalających liczyć wielkość ekonomiczną gospodarstwa. Jeszcze jest możliwość, aby rolnicy dostosowali produkcję do wymogów programu. Później wielu z tych, którzy nie spełniają tego warunku, staną się ofiarą lekceważenia przez ministra rolnictwa.
Ciągle nierozwiązana jest kwestia ochrony ziemi przed wykupem przez obcokrajowców. Co prawda umożliwiono sprzedaż bezpośrednią wyrobów rolnych, ale na tak krzywdzących zasadach, że rolnicy czują się bardziej upokorzeni.
Stosuje się więc działania pozorne i wrzucone na ostatni moment. Mimo że koalicja rządzi 7,5 roku, to wiele ustaw, o które się upominamy, a nawet składaliśmy projekty, bagatelizowano. Następnie odkłada się je w czasie, żeby potem powiedzieć: „No cóż, sorry, nie zdążyliśmy”.
Spodziewać się też możemy przyjmowania tak ryzykownych ustaw, które z góry będą skazane na skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego, ale to się stanie po wyborach. Natomiast do wyborów staną się one częścią kampanii. To się w głowie nie mieści, żeby rolnictwo wciągnąć w taką grę.
To rolnictwo gwarantuje nam przetrwanie. Będziemy kupować jedzenie za granicą? Za co? Czy my coś eksportujemy, żeby mieć pieniądze? A może będziemy wyprzedawać majątek – huty, fabryki, stocznie? Nie da rady, już wyprzedany! Dlatego musimy sobie uświadomić, że rolnictwo jest gwarantem naszej przyszłości.
Gabriela Masłowska