Skromny Sługa Winnicy Pańskiej
Czwartek, 16 kwietnia 2015 (20:40)Z ks. prof. dr. hab. Janem Dyduchem, konsultorem w Radzie Naukowej Konferencji Episkopatu Polski, członkiem Rady Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!", byłym rektorem Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Dziś Ojciec Święty Benedykt XVI obchodzi 88. rocznicę urodzin. Czym zaznaczył się ten krótki, bo niespełna ośmioletni, ale bogaty w swej treści pontyfikat?
– Trudno odpowiedzieć na to pytanie jednym zdaniem, nawet biorąc pod uwagę to, że był to stosunkowo krótki pontyfikat. Niemniej jednak był to wielki pontyfikat i wielki Papież. Benedykt XVI był kontynuatorem linii swojego poprzednika św. Jana Pawła II oraz idei, jakie wyznaczył Sobór Watykański II. Warto też przypomnieć, że Papież Benedykt jako wybitny teolog podobnie jak Jan Paweł II był twórcą tego soboru. Jako następca Jana Pawła II naukę i kierunki, jakie wyznaczył Sobór, wprowadzał w życie Kościoła i świata.
Jako Polacy szczególnie serdecznie przyjęliśmy ten wybór. Skąd się to wzięło?
– Po śmierci Jana Pawła II w sercach wielu z nas, którzy wzrastaliśmy, dojrzewaliśmy w trakcie pontyfikatu Papieża Polaka, powstała pustka, którą trudno było wypełnić. Wybór ks. kard. Ratzingera, bardzo bliskiego współpracownika naszego Ojca Świętego, był w pewnym sensie przedłużeniem Jego obecności w naszym życiu. Jednocześnie ten wybór dawał nadzieję, że myśl i droga wytyczona Kościołowi i światu przez Jana Pawła II będzie kontynuowana. Trzeba też przypomnieć, że przecież nie kto inny, ale właśnie Jan Paweł II powołał kard. Josepha Ratzingera na ważne stanowisko w Kościele, jakim był urząd Prefekta Kongregacji Doktryny Wiary. Tym, co ujęło nie tylko nas, ale cały świat, było też to, że Benedykt nie starał się naśladować swego wielkiego poprzednika, ale pozostał sobą. O entuzjazmie, z jakim przyjęliśmy wybór Benedykta XVI, świadczy też jego pielgrzymka do Polski w 2006 r.
Podczas uroczystej inauguracji swego pontyfikatu Benedykt XVI zapowiedział, że kierunek jego posługi będzie wyznaczać „potrzeba wsłuchiwania się w wolę Boga”. Decyzja o rezygnacji z urzędu jest chyba tego najlepszym potwierdzeniem?
– Rezygnacja z urzędu Pasterza Kościoła powszechnego była decyzją bardzo odważną. Sądzę, że była to decyzja podbudowana wiarą Papieża Benedykta XVI, wyrazem jego ogromnego zaufania i miłości do Pana Boga i Kościoła. Był to też wyraz wielkiej odwagi i odpowiedzialności człowieka, który uznał, że jego siły nie pozwalają mu dalej pełnić tej odpowiedzialnej misji.
Z kart Pisma Świętego wiemy, że Bóg szczególnie w ciszy przemawia do człowieka. Czy to milczenie Papieża Benedykta, który przed dwoma laty usunął się w cień, nie jest bardziej wymowne niż słowa?
– W tym stwierdzeniu jest dużo racji. Życie pokazuje, że czasem można mówić, i to bardzo donośnie, właśnie milcząc. To milczenie Benedykta XVI jest w mojej ocenie przesłaniem, jakie kieruje do współczesnego, często rozkrzyczanego świata, ale także przesłaniem do Kościoła. Ojciec Święty tą ciszą pokazuje, że można służyć bez rozgłosu, można mówić bez słów i można pracować w winnicy Pana. Zresztą zaznaczył to już w swoim pierwszym wystąpieniu po wyborze, zwracając się do tłumu zebranego na placu Świętego Piotra tymi oto słowami: „Po wielkim Papieżu Janie Pawle II kardynałowie wybrali mnie – prostego, skromnego pracownika winnicy Pana”. Tą swoją skromnością w aktywnym posługiwaniu Piotrowym, ale także i dzisiaj w ciszy klasztornych murów, daje wspaniałe świadectwo i przykład nam wszystkim. Wskazuje, że nie krzykiem i wrzaskiem, ale w milczeniu można praktykować wiarę, która jest żywą relacją z Panem Bogiem i zawierzeniem siebie Bożej Opatrzności.
Takie świadectwo milczenia dał nam także w ostatnich dniach swego pontyfikatu św. Jan Paweł II…
– Świadectwo Jana Pawła II było nie tylko świadectwem milczenia, ale także świadectwem Jego cierpienia. Ojciec Święty, jak wiemy, bardzo cierpiał, zwłaszcza w ostatnich tygodniach swego życia. Tak się złożyło, że w Niedzielę Wielkanocną 2005 r. byłem wśród wiernych na placu Świętego Piotra i byłem naocznym świadkiem tej milczącej audiencji, kiedy Ojciec Święty stanął – ostatni raz – w oknie swego apartamentu, chcąc przemówić, i nie mógł… To milczenie Jana Pawła II powoli odchodzącego, w ciszy żegnającego się z nami było połączone z wielkim cierpieniem, było bardzo wymowne. Ojciec Święty przyjmował je w pokorze i całkowitym poddaniu się woli Bożej.
Powróćmy jeszcze na chwilę do Benedykta XVI. W czym tkwi wyjątkowość tego Papieża w odniesieniu do jego poprzedników?
– Z jednej strony, tak jak już wspomniałem, jest to Papież, który kontynuował myśl swoich poprzedników, św. Jana XXIII, bł. Pawła VI i św. Jana Pawła II, ale była to kontynuacja, która wnosiła nowego ducha. Wypływało to z cech charakterologicznych Josepha Ratzingera i jego przymiotów, wielkiej mądrości naukowca, wybitnego teologa we współczesnym Kościele.
Jakie przesłanie dzisiaj kieruje do nas Benedykt XVI?
– Ojciec Święty Benedykt XVI kieruje do nas przesłanie, które zawiera się w umiłowaniu Pana Boga, wierze i wierności Kościołowi. Papież zachęca do korzystania z sakramentów świętych, a szczególnie z daru łaski, jakim jest Eucharystia, gdzie człowiek w szczególny sposób doświadcza bliskości Boga i wchodzi z Nim we wspólnotę. Szczególnie mocne jest wezwanie Papieża Benedykta do dialogu, który jest konieczny we współczesnym świecie pogrążonym w konfliktach i sporach. Ponadto wezwanie do braterstwa, solidarności i pokoju.