Resovia pokazała klasę
Czwartek, 16 kwietnia 2015 (13:54)Pierwszy mecz finału PlusLigi pomiędzy Asseco Resovią Rzeszów a Lotosem Trefl Gdańsk był zapowiadany jako siatkarski hit i rzeczywiście takim był.
Kibice, którzy szczelnie wypełnili rzeszowską halę na Podpromiu, oglądali wspaniałe widowisko godne finału mistrzostw Polski. Choć 3:0 wygrała faworyzowana Resovia i to ona jest bliżej kolejnego tytułu, to wcale nie oznacza, że był to jednostronny pojedynek.
Na początku pierwszego seta to Lotos zdobył trzypunktową przewagę i to siatkarze z Wybrzeża na pierwszą przerwę techniczną schodzili z jednym punktem przewagi. Gospodarze jednak uporządkowali grę, a przewagę pozwoliła im zdobywać punktowa zagrywka i od drugiej przerwy technicznej kontrolowali grę. Po stronie Lotosu nie najlepiej funkcjonowało przyjęcie, a największe problemy w tym elemencie gry mieli libero Piotr Gacek, Mateusz Mika i Sebastian Schwarz. Resoviacy prowadzili już 24:19 i choć Lotos odrobił 3 punkty, to ostatecznie gospodarze rozstrzygnęli tego seta na swoją korzyść, wygrywając 25:22. Kluczem do zwycięstwa była m.in. skuteczna gra blokiem Resovii, która studziła zapędy Mateusza Miki i Murphy'ego Troya.
Na początku drugiego seta gra była wyrównana, ale skuteczniej zagrywali resoviacy, odrzucając siatkarzy Lotosu od siatki i obejmując prowadzenie 16:12. Dominacja gospodarzy i doskonale spisujący się w tej fazie meczu Jochen Schops, który był nie do zatrzymania przez blok Lotosu, sprawiły, że przewaga gospodarzy rosła z minuty na minutę, a dowodem na to był wynik na tablicy 20:14. W tej sytuacji tylko kataklizm mógł odebrać Resovii wygraną w tym secie. Wprawdzie Andrea Anastasi wziął czas i w mocnych żołnierskich słowach próbował uporządkować grę swojej drużyny i odwrócić kartę na swoją stronę, ale nie na wiele się to zdało. Resovia wygrała drugiego seta 25:20. O przegranej Lotosu zdecydowała przede wszystkim słaba gra w przyjęciu.
Do trzeciej partii siatkarze Lotosu przystąpili lepiej skoncentrowani z rozgrywającym Przemysławem Stępniem, który na tej pozycji zastąpił Marco Falaschi, i to oni objęli prowadzenie 10:6 i 12:8. Kiedy jednak Resovia wzmocniła zagrywkę i przyspieszyła grę, wypracowana przez Lotos przewaga stopniała do jednego punktu 16:15. Kolejne minuty należały już do Resovii, a piłki rozgrywane przez najlepszego zawodnika spotkania Fabiana Drzyzgę otwierały rzeszowianom drogę do wygranej w secie 25:23 i w całym meczu 3:0.
Kolejne spotkanie rozegrane zostanie 24 kwietnia w Gdańskiej Ergo Arenie, a trzeci pojedynek ponownie w Rzeszowie 28 kwietnia. Jeżeli nie uda się wyłonić mistrza Polski w trzech spotkaniach, terminy kolejnych ewentualnych pojedynków wyznaczono na 2 i 6 maja.
Mariusz Kamieniecki