Ilość czy jakość?
Czwartek, 16 kwietnia 2015 (12:27)Najwyższa Izba Kontroli przyjrzała się jakości inwestycji drogowych Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Według raportu Izby GDDKiA nie potrafiła zapewnić wystarczająco dobrego nadzoru nad jakością robót drogowych.
Wnioski z raportu NIK nie są dla mnie zaskoczeniem. Wspólnie z posłem Andrzejem Adamczykiem wiele razy składaliśmy interpelacje poselskie i zapytania w sprawie nadzoru. Przywoziliśmy także kawałki gliny, która była używana do budowy nasypu w zamian podsypki żwirowo-tłuczniowej. Robiliśmy także zdjęcia na placach budowy. Chodziło o ukazanie, jakie niedociągnięcia jakościowe towarzyszą budowom dróg.
Zastosowanie gorszej jakości materiałów sugerowało nadużycia. Używanie gliny przy budowie nasypów dawały jasny sygnał, że drogi budowane były na niewielki okres czasu. Drogi są olbrzymimi inwestycjami, którym towarzyszą wielkie nakłady. Powinny więc służyć społeczeństwu przez wiele lat.
Zwracaliśmy na ten fakt uwagę. Robili to także podwykonawcy. Zatrudnianie podwykonawców następowało na takich zasadach, że przeznaczano dla nich tak niskie sumy pieniędzy, że ci, aby wykonać kontrakt, musieli korzystać z materiałów gorszej jakości. To było niejako zmuszanie podwykonawców do wykonywania prac, które odbijały się na jakości inwestycji.
O tym się mówiło od lat. Na potwierdzenie moich słów mogę przywołać cały szereg konferencji. Natomiast rząd, Ministerstwo Infrastruktury, a także premier Donald Tusk nie reagowali na zgłaszane uwagi. Co prawda rząd podnosił te kwestie na swoich posiedzeniach, ale nie poszły za tym odpowiednie kroki.
Sprawie tej towarzyszyły także nasze zgłoszenia do prokuratury, które niestety były później umarzane.
Przyczyna takiego budowania dróg jest jasna. Chodziło o maksymalne obniżenie kosztów realizacji robót, aby wykazać się największą ilością kontraktów w stosunku do zainwestowanych pieniędzy. Reperkusją tego były straty, które szacuję na sumę znacznie przekraczającą 10 mld zł.
Takie podejście – idźmy na ilość, a nie na jakość – było odbierane jako przyzwolenie na nieprawidłowości. Koło zaczęło się toczyć i toczy się do dzisiaj.
Krzysztof Tchórzewski