Kolekcjonerska gratka
Środa, 15 kwietnia 2015 (19:50)Z Przemysławem Kukiem, dyrektorem Biura Prasowego Narodowego Banku Polskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki
NBP 16 kwietnia wprowadza do sprzedaży „Polskie banknoty obiegowe z lat 1975-1996”. To chyba pierwsze tego typu wydawnictwo, skąd wziął się pomysł?
– Album „Polskie banknoty obiegowe z lat 1975-1996” to rzeczywiście pierwsza tego typu propozycja przygotowana przez Narodowy Bank Polski z myślą o kolekcjonerach, choć nie tylko. Okazją do jej przygotowania jest 20. rocznica denominacji – istotnego wydarzenia w historii przemian gospodarczych, które nastąpiły w Polsce po 1989 r.
Czym była denominacja złotego i na czym polegała?
– Denominacja była operacją czysto techniczną, a jedyne, co wówczas straciliśmy, to „cztery zera” na każdym znaku pieniężnym, czyli banknocie i monecie. Denominacja złotego została przeprowadzona 1 stycznia 1995 r. na podstawie ustawy o denominacji złotego z dnia 7 lipca 1994 r. Zgodnie z postanowieniem ustawy wprowadzono nową jednostkę pieniężną o nazwie „złoty”, która ma wartość równą 10 000 starych złotych. Najmniejszą kwotą podlegającą wymianie było 100 starych złotych (co stanowi 0,01 złotego, czyli 1 grosz) lub jej wielokrotność. W praktyce wszelkie prawa majątkowe, zobowiązania i należności pieniężne, które powstały przed 1 stycznia 1995 r. podlegały przeliczeniu według proporcji: 10 000 starych złotych równe 1 złoty. Wszelkie rozliczenia finansowe i zapisy księgowe, począwszy od dnia 1 stycznia 1995 r. dokonywane są wyłącznie w „nowych” złotych. Warto też pamiętać, że banknoty sprzed denominacji można było wymieniać aż do końca 2010 r., czyli przez 15 lat. Zdecydowana większość z nich została w tym okresie wymieniona.
Był to proces niezbędny?
– Denominacja może nie była niezbędna, ale miała praktycznie same zalety i przyniosła wiele oszczędności. Ta reforma pozwoliła, m.in., na znaczne obniżenie kosztów obrotu gotówkowego i różnego rodzaju kosztów rachunkowych. Korzyści z denominacji szybko poczuli również sami Polacy – nie musieliśmy na co dzień posługiwać się kwotami opiewającymi na miliony, wtedy bowiem łatwiej o pomyłkę. Nowe banknoty i monety ułatwiły więc dokonywanie codziennych drobnych transakcji. Denominacja przyczyniła się także do zwiększenia zaufania i prestiżu polskiego złotego nie tylko wśród Polaków, ale także za granicą. O tak duży prestiż byłoby trudniej z wieloma „zerami”.
Może porozmawiajmy jeszcze o zawartości tego albumu…
– Album „Polskie banknoty obiegowe z lat 1975-1996”, który NBP wprowadzi do sprzedaży 16 kwietnia, zawiera zbiór wszystkich 23 banknotów obiegowych wyemitowanych w latach w latach 1975-1993 o nominałach od 10 zł do 2 000 000 starych złotych. Banknoty – egzemplarze w tzw. stanie bankowym – są umieszczone w przezroczystych kieszeniach. W albumie znajdują się banknoty z serii „Wielcy Polacy” zaprojektowane przez Andrzeja Heidricha, autora wszystkich wizerunków polskich banknotów obiegowych emitowanych od lat 70. do czasów obecnych.
Co ciekawe, w zestawie znajduje się także wyjątkowy banknot o nominale 200 000 zł z wizerunkiem Warszawy, odbiegający w swej stylistyce i tematyce od pozostałych banknotów obiegowych z tego okresu.
Czym jest ten album dla kolekcjonerów?
– Wielu Polaków doskonale pamięta zarówno denominację z 1995 r., jak i banknoty o milionowych nominałach. Jednak przygotowane przez NBP zestawy kolekcjonerskie to nie tylko sentymentalna pamiątka, ale też świadek historii tego okresu. Dwudziesta rocznica denominacji jest więc dobrą okazją do przypomnienia i upamiętnienia zmian gospodarczych w Polsce z perspektywy bliskiej naszemu życiu codziennemu – poprzez banknoty, którymi posługiwaliśmy się w latach 1975-1996.