• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Spektakl z kampanią prezydencką w tle

Środa, 15 kwietnia 2015 (09:53)

Bez określenia celu i obszaru pracy podkomisja nadzwyczajna w sprawie SKOK-ów będzie jedynie towarzystwem wzajemnej adoracji i w takim kształcie jej funkcjonowanie nie ma najmniejszego sensu – tak kolejne posiedzenie tego gremium skomentowała poseł Maria Zuba.

Udając się na wtorkowe niejawne posiedzenie podkomisji nadzwyczajnej do spraw realizacji ustawy o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych, czyli do tzw. sprawy SKOK, posłowie PiS chcieli usłyszeć prawdę na temat funkcjonowania SKOK-u Wołomin. Ponadto spodziewaliśmy się odpowiedzi na pytanie: jak doszło do tak poważnej malwersacji i dlaczego Komisja Nadzoru Finansowego tak długo zwlekała z wprowadzeniem zarządu komisarycznego. Tymczasem podczas posiedzenia została zaprezentowana opinia prawna prof. Michała Królikowskiego, z której wynika, że zarządca komisaryczny na mocy ustawy o SKOK-ach jest zobowiązany przestrzegać tajemnicy, w związku z tym nie może udzielić posłom odpowiedzi w tej sprawie.

– To sprawia, że niejako pływamy na powierzchni wśród ogólników, co nie pozwala się wgłębić w sedno rzeczy. Ogólnikowość rozmów, pytań i odpowiedzi jest bardzo duża, co sprawia, że nie wnoszą one nic pod kątem oceny, które przepisy należałoby zmienić i w jakim kierunku – akcentuje w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl poseł Maria Zuba (PiS).

Powstaje zatem pytanie, w jakim celu podkomisja powstała i czemu tak naprawdę ma służyć, skoro nie wyjaśnieniu wszystkich wątpliwości wokół działalności SKOK-u Wołomin?

– Dzisiaj zrozumiałam, że koalicja PO - PSL przygotowują nową ustawę o SKOK-ach i tak naprawdę potrzeba im uzasadnienia, a działalność tej podkomisji ma służyć stworzeniu pozorów, że prace były przeprowadzone – podkreśla Maria Zuba.

Wiele wskazuje, że taki scenariusz jest realny i świadczy o tym przewaga koalicji i wyniki głosowań, które kończą się wynikiem 8:5.

Przypomnijmy też, że Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku wszczęła śledztwo w sprawie SKOK-ów. Bada, czy doszło do wyprowadzenia pieniędzy członków kas do prywatnej firmy. Część dokumentów została zabezpieczona przez prokuraturę i posłowie nie mają do nich wglądu, co także zawęża możliwości dotarcia do sedna sprawy.

– Jesteśmy tylko podkomisją, która rządzi się zupełnie innymi prawami niż komisja śledcza, która ma większe możliwości – przypomina Zuba. Jej zdaniem, trudno posłom ocenić, czy obecna ustawa o SKOK-ach jest dobra, żeby tego dokonać konieczna jest wiedza o szczegółach na temat dwuletniego nadzoru KNF nad SKOK-iem Wołomin i wniosków, co jest niedoprecyzowane i co należałoby zmienić. Obecnie jednak takiej możliwości nie ma.

– Wygląda na to, że spotykamy się, wymieniamy poglądy i się rozchodzimy. Czy na tym ma polegać nasza działalność – pyta poseł Beata Zuba.

W jej ocenie, podkomisja w takiej jak obecnie formie jest niczym innym jak elementem kampanii wyborczej prowadzonej przez PO. – Określenie „publiczny spektakl”, jakiego użył na jednym z pierwszych posiedzeń podkomisji jej przewodniczący poseł Marcin Święcicki (PO), najlepiej oddaje to, czemu tak naprawdę ma służyć – uważa Beata Zuba.

Mariusz Kamieniecki