• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Głębokie milczenie rządu

Środa, 15 kwietnia 2015 (03:12)

Wiceminister skarbu Wojciech Kowalczyk był w poniedziałek drugi raz z wizytą na Śląsku, podczas której spotkał się ze stroną społeczną. Dowiadujemy się, że przygotowywany jest program, ustala się terminy, a najdziwniejsze w tej sytuacji jest to, że nikt nie może dowiedzieć się czegoś bliższego. Mówi się ciągle w ogólnikach. Jedyny konkret, jaki padł, to taki, że do końca czerwca ma powstać Nowa Kompania Węglowa.

Po podpisaniu styczniowych porozumień katowickich nastąpiło głębokie milczenie. Moim zdaniem, wizyty wiceministra Kowalczyka trzeba łączyć z kampanią Bronisława Komorowskiego. Trzeba więc zrobić wszystko, aby Śląsk nie protestował. Są wizyty, są rozmowy, a nie ma przedłożonych dokumentów i konkretnych decyzji, które wprowadzałyby w życie porozumienie.

Najlepszym źródłem informacji o tym, co się dzieje wokół górnictwa, jest strona społeczna. Dlatego że przedstawiciele rządu nie przychodzą na posiedzenia komisji. Nie ma też jakiegokolwiek komunikatu, który mówiłby, jak porozumienia styczniowe są realizowane. Dowiadujemy się jedynie pokątnie, że podobno Węglokoks kupuje kopalnie Piekary i Bobrek. Nie wiemy, czy tak faktycznie się dzieje, a jeżeli tak, to za ile.

Jeżeli rząd chce reformować górnictwo, to musi mieć koncepcję. A ja sądzę, że nie do końca tak jest. Dlaczego? Bo obecnie mamy konkurs w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, rada nadzorcza miała wyłonić nowego prezesa, a tego nie zrobiła. Przy tym Janusz Steinhoff, kreowany na eksperta w wielu sprawach, mówi, że warto rozważyć możliwość fuzji JSW z Katowickim Holdingiem Węglowym. Rząd milczy, a jak wiemy, już niedługo KHW będzie miał poważne problemy finansowe.

Podczas moich spotkań z górnikami obserwuję ich zniecierpliwienie. Coraz częściej słyszę głosy, że porozumienie katowickie służyło tylko wyciszeniu protestu w roku wyborczym. To, co się działo w styczniu na Śląsku, nie można nazwać protestem. To było coś o wiele poważniejszego. Te wydarzenia bardzo szybko się rozwijały, w pewnym momencie groziło to odwołaniem rządu czy nawet wcześniejszymi wyborami. 

Teraz wśród górników znowu pojawia się niepokój. Przesuwanie terminów realizacji porozumienia pokazuje, że złożenie podpisów pod dokumentem w Katowicach nie było przemyślane.    

Grzegorz Tobiszowski