Przeszkoda, za którą zapłaci konsument
Wtorek, 14 kwietnia 2015 (04:07)Walczyliśmy o rozwiązania prawne pozwalające na prowadzenie sprzedaży bezpośredniej. Doczekaliśmy się, lecz hojna koalicja Platformy i PSL zadbała o coś jeszcze. O dodatkowy podatek! W ten sposób rolnicy zostali podwójnie opodatkowani. To niestety w żaden sposób nie wpłynie na skrócenie trwającego od lutego protestu w „zielonym miasteczku”.
W zdecydowanej większości krajów kładzie się akcent na promocję naturalnych wyrobów rolnych. U nas słoik dżemu jest podwójnie opodatkowany. Ale nie zamierzamy się poddawać. Ustawa jest, protest trwa i mamy nadzieję, że do jej wprowadzenia, a więc do dnia 1 stycznia 2016 r., kluczowe zmiany zostaną na nią nałożone.
Decyzję o wprowadzeniu nowego podatku rolnicy odebrali jako policzek od władzy. Jest to może mniejszy policzek niż ten, który zadali naszemu Narodowi Ukraińcy, gdy w obecności prezydenta Bronisława Komorowskiego przyjęli ustawę gloryfikującą UPA, ale to zawsze policzek. „Zielone miasteczko” odwiedza wielu posłów, przychodzą, rozmawiają, a potem, gdy przychodzi co do czego, to głosują przeciwko interesowi Polski i wsi. Miejmy świadomość, że tak to wygląda.
Mimo wszystko dobrze, że nareszcie można sprzedawać produkty legalnie, a nie jak dotąd w podziemiu. Teraz pojawią się etykiety, wszystko będzie jasne i przejrzyste. W końcu żyjemy w XXI wieku, w cywilizowanym kraju w sercu Europy, więc chcemy cywilizowanych metod, a nie podziemia.
Do tej pory, aby dopuścić produkty do legalnej sprzedaży, rolnik musiał nawiązać współpracę z pośrednikiem, który spijał całą śmietankę. Posłużmy się prostym przykładem kiełbasy, którą każdy z nas wkłada do świątecznego koszyka. Pośrednik brał ją od rolnika, sprzedawał po blisko 45 zł za kilogram, a rolnik czasami dostawał mniej niż 20 proc. Nie chcę tego nawet komentować…
Wprowadzając dodatkowy podatek, stawia się przeszkody rolnikom. Ale pamiętajmy, że na końcu i tak zapłaci za to konsument. Każdy podatek wlicza się w koszty. On odbija się na cenie towarów i usług, za które płaci konsument. Tego się nie da ominąć, to są prawidła rynku. Dlatego nie walczymy tylko o siebie, ale też o społeczeństwo. Bo chcemy, żeby każdy mógł kupować i spożywać żywność najwyższej jakości i po atrakcyjnych cenach. My to powtarzamy od początku protestu. Każdy może to sprawdzić.
Mimo pewnych ruchów władzy protest będzie trwał. Wśród wielu nierozwiązanych przez rząd problemów ciągle zalega ten kluczowy – ochrona ziemi. Naprawdę nie możemy tego odpuścić. To jest sprawa ważna nie tylko dla nas, ale i dla przyszłych pokoleń.
Stefan Szańkowski