• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Banki w Polsce łupią klientów coraz mocniej

Niedziela, 12 kwietnia 2015 (15:49)

W mediach, w tym szczególnie w tych elektronicznych, coraz więcej reklam bankowych, w których znani aktorzy albo celebryci zachęcają do pożyczenia pieniędzy w bankach, podobno nawet z zerowym oprocentowaniem, a w rzeczywistości przez system bankowy w Polsce przechodzi fala podwyżek opłat za wszelkiej maści usługi bankowe, w tym za prowadzenie rachunków bankowych i karty do nich.

Mimo mnogości banków w Polsce (przy czym banki zagraniczne mają ponad 70-procentowy udział w aktywach bankowych w naszym kraju), okazuje się, że konkurencja między nimi jest jakoś dziwnie ograniczona, a opłaty za usługi bankowe są coraz częściej podwyższane, i to rzeczywiście falami.

Ekonomiści i różnej maści eksperci często tłumaczą, że na podwyżki cen towarów bądź usług najlepszym lekarstwem jest konkurencja pomiędzy przedsiębiorstwami, które je sprzedają bądź świadczą, ale mimo że w naszym kraju funkcjonuje kilkadziesiąt banków i tysiące ich oddziałów, w tym sektorze jakoś ona nie działa.

Ba, gdy pojawiają się w przestrzeni publicznej propozycje dodatkowego opodatkowania sektora bankowego w Polsce albo też na przykład próby ustawowych uregulowań sytuacji posiadaczy kredytów frankowych poprzez ich przewalutowanie, ci sami ekonomiści i eksperci natychmiast ostrzegają, że koszty takich obciążeń zostaną przerzucone na klientów banków.

Media właśnie  poinformowały, że przez banki w Polsce przechodzi fala podwyżek różnego rodzaju usług bankowych, w zasadzie już nie ma chyba banków, które nie pobierają opłat za prowadzenie rachunków, a jest ich w bankach blisko 50 milionów.

Pojawiają się opłaty za usługi, które do tej pory były wręcz ostentacyjnie oferowane przez banki za darmo, tak jak opłaty za korzystanie z różnego rodzaju kart płatniczych, a nawet opłaty za operacje bankowe przeprowadzane przez internet.

Ta fala podwyżek jest uzasadniana przez ekonomistów i „niezależnych” ekspertów kolejnymi obniżkami stóp procentowych banku centralnego, co musi się przekładać na obniżki oprocentowania w bankach komercyjnych (banki podobno mniej zarabiają na odsetkach).

Obniżona została, ale ustawowo, tzw. opłata interchange, którą właściciele sklepów odprowadzają do banków z tytułu transakcji kartami, i to w dwóch radykalnych krokach, najpierw z 1,3  do 0,5 proc., a obecnie do 0,2-0,3 proc.

Mimo zmniejszenia opłat odsetkowych i opłat interchange zyski banków w Polsce nie tylko się nie zmniejszają, ale ciągle rosną, choć w Europie w czasie trwającego przecież ciągle kryzysu pod tym względem nie jest wcale różowo.

I tak jeszcze w roku 2009 zysk netto (a więc po opodatkowaniu podatkiem dochodowym) banków w Polsce wyniósł „tylko” 8,3 mld zł, w roku 2010 wyraźnie wzrósł do 11,4 mld zł, w roku 2011 wzrósł aż o ponad 4 mld zł – do 15,7 mld zł i mniej więcej na tym poziomie utrzymywał się przez kolejne dwa lata, by w roku 2014 znowu wzrosnąć do 16,2 mld zł.

Nie jest więc tak, że banki w Polsce klepią biedę, wręcz przeciwnie, ten sektor jest jednym z najbardziej rentownych w Europie pod względem zwrotu z kapitału własnego (ROE), marży odsetkowej netto, marży prowizyjnej netto, jak również jest jednym z najefektywniejszych w UE w relacji kosztów do przychodów.

Dlaczego polski rząd czy też państwowe instytucje powołane do nadzoru i kontroli między innymi tego sektora (Komisja Nadzoru Finansowego, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów) nie są specjalnie zainteresowane, aby ten drenaż kieszeni klientów banków chociaż trochę ograniczyć?

Ba, dlaczego w tym drenażu uczestniczy także ciągle państwowy PKO PB, największy bank w Polsce pod każdym względem: wielkości aktywów, liczby oddziałów i punktów obsługi klienta, wreszcie liczby obsługiwanych rachunków bankowych.

Otóż gdyby właściciel tego banku, czyli Skarb Państwa, chciał ograniczyć eldorado banków zagranicznych w Polsce, to PKO BP właśnie niskimi opłatami za usługi bankowe pobieranymi od swoich klientów byłby w stanie przyciągnąć do siebie kolejne miliony rachunków bankowych i setki tysięcy nowych klientów.

Ale polityka właściciela jest jednak inna, PKO BP jako jeden z pierwszych zaczął podwyższać opłaty i prowizje za różnego rodzaju  usługi bankowe, co w swoisty sposób zachęciło banki zagraniczne do podobnych zachowań.

Dr Zbigniew Kuźmiuk