• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Zastanawia mnie opieszałość prokuratury

Piątek, 10 kwietnia 2015 (02:12)

Z Dorotą Skrzypek, żoną Sławomira Skrzypka, prezesa Narodowego Banku Polskiego, który zginął w katastrofie smoleńskiej, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler

Nie ma Pani wrażenia po ostatniej konferencji Naczelnej Prokuratury Wojskowej, że śledztwo smoleńskie stoi w miejscu?

– Rozmawiałam z państwem cztery lata temu i rzeczywiście mówiłam dokładnie to samo. Śledztwo nie posuwa się do przodu, a polskie wnioski o pomoc prawną – mam na myśli szczególnie te najważniejsze, które są kierowane przez polską prokuraturę do prokuratury rosyjskiej – nie są realizowane. W moim przekonaniu, nie ma mowy o żadnym wiarygodnym śledztwie, kiedy nie są w nim bezpośrednio badane najważniejsze dowody w sprawie. Bardzo mnie zaniepokoiły słowa pana prokuratora Szeląga, który kilkakrotnie powtórzył, że jego zdaniem wszystkie konieczne badania, w tym także badania wraku i czarnych skrzynek, są już wykonane i tak naprawdę powrót do Polski tych kluczowych dowodów w śledztwie nie jest niezbędny. Takie stwierdzenia za każdym razem mnie szokują.

Często mówi się nawet o tym, że są to jedynie materiały sentymentalne.

– Tak, tym razem to stwierdzenie nie padło. W ubiegłym roku mówiono jednak jeszcze, że bez powrotu wraku śledztwo nie będzie zamykane. Dziś mamy do czynienia z drastyczną zmianą. Prokuratura stwierdza, że nie będziemy zakładnikami wraku. Dla mnie jest to bardzo czytelny sygnał, że prokuratura jest gotowa zamknąć śledztwo, i jestem pewna, że to zrobi. Wracając do badań, na które powołuje się prokuratura, jakoby były nieskrępowane i wykonane w pełni tak, jak biegli sobie tego życzyli, to pragnę tylko przypomnieć, że pierwsze badania wraku i miejsca zdarzenia biegli powołani przez prokuraturę wojskową przeprowadzili we wrześniu 2011 roku, wtedy także robili pomiary brzozy. Nie wiem, czy potrzeba to komentować, doszło do tego bowiem prawie półtora roku po katastrofie. Przez ten czas mógłby tam wyrosnąć mały las.

 

Nie mówiąc o tym, że ta brzoza, co później ustalono, miała różne wysokości.

– To jeszcze nie wszystko. Wkrótce okazało się, że potrzebne będą dodatkowe badania, które zostały przeprowadzone na przełomie września i października 2012 roku, a więc jeszcze rok później. W czasie tych badań pobrano 250 próbek, które miały być przebadane m.in. na obecność materiałów wybuchowych. Oczywiście zanim te próbki dotarły do Polski, leżakowały jeszcze przez kilka tygodni czy miesięcy w Moskwie, więc badania robiono dopiero w 2013 i 2014 roku. W tej sytuacji mam pytanie: czy dalej upieramy się, że takie badania są wiarygodne i że to jest poważne postawienie sprawy? W moim przekonaniu, na naszych oczach wszystkie procedury karne są w tym śledztwie łamane. Przypomnijmy, że dwoje profesorów chemii, śp. Krystyna Kamieńska-Trela i Sławomir Szymański, wykonało wnikliwą analizę badań, które CLKP przeprowadziło dla prokuratury wojskowej, i nie zostawiło na tej ekspertyzie suchej nitki.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym