Nowe zadanie przed rządem i sadownikami
Środa, 8 kwietnia 2015 (08:47)Minister rolnictwa Marek Sawicki stwierdził, że po wprowadzeniu przez Rosję embarga na polskie jabłka musimy zacząć szukać nowych rynków zbytu na całym świecie.
To bardzo dobrze, że minister rolnictwa zaczyna szukać nowych rynków zbytu, bo jak wiemy, nie czynił tego przez wiele lat. Pewne działania, które zostały pozostawione 7,5 roku temu w ministerstwie rolnictwa dotyczące promocji polskich produktów na rynkach zagranicznych przy pomocy polskich placówek dyplomatycznych, działania, które były dopięte z MSZ w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości, zostały skasowane i nie zafunkcjonowały.
Cieszę się, że minister nareszcie zaczyna dostrzegać, iż na świecie z pośród prawie 200 krajów trzeba szukać możliwości eksportu, a nie tylko uzależniać polski rynek od rosyjskiego, jak to było czynione przez wiele lat. Przez rynek chimeryczny, niepewny i całkowicie uzależniony od polityki Kremla Polska i inne kraje zostały „przećwiczone”. Rosjanie za zgodę na dostęp do swojego rynku domagali się zawsze ustępstw politycznych. Trudno się z takim partnerem współpracuje.
Warto przypomnieć, że to właśnie Marek Sawicki twierdził, że wie lepiej, jak rozmawiać z Rosjanami, że to najważniejszy rynek eksportowy dla Polski. Nie wiem, na czym oparł te twierdzenia, bo okazało się to wszystko ułudą.
Rynek rosyjski jest dla nas zamknięty. To od decyzji Rosjan będzie teraz zależało, czy będą chcieli korzystać z naszej żywności. Przy okazji Moskwa próbuje rozbić solidarność europejską, mamiąc poszczególne kraje stwierdzeniami, że jak będziecie grzeczni, to możemy od was kupować. Faktem jest też, że Rosja kładzie ogromny nacisk na rozwój własnej produkcji żywności i wkrótce w znacznym stopniu uniezależni się od dostaw.
Mówiłem od dawna, że powinniśmy szukać odbiorców w krajach północnej Afryki, Zatoki Perskiej, a także w krajach Azji Wschodniej. Pomocne mogą okazać się także inne kraje rozwijające się, których liczba ludności wzrasta i w których wzrasta klasa średnia, która chce więcej niż miska ryżu.
Minister rolnictwa jest za słaby, by zbudować system promocji międzynarodowej. To musi być polityka rządu, a nie tylko jednego z ministrów. Takie działania prowadzono przed 2007 rokiem. Niestety w wyniku przejęcia władzy przez PSL w obszarze rolnictwa uzgodnienia między MSZ i resortem rolnictwa zostały wstrzymane. Wybiła godzina, w której państwo polskie powinno szukać w sposób nowoczesny i skuteczny nowych rynków zbytu, a nie tylko oglądać się na Rosję.
Trudno powiedzieć, na ile naszym owocom uda się zaistnieć na światowych rynkach. Jak dotąd odmiany owoców były dostosowywane do potrzeb rynku rosyjskiego. Te odmiany, które były poszukiwane w Rosji i były przez nas promowane, w małym stopniu pasują do innych rynków o innych oczekiwaniach. Prof. dr hab. Eberhard Makosz, najbardziej znany i uznany autorytet w zakresie sadownictwa, mówił, że może embargo rosyjskie otrzeźwi polskich sadowników i ci bardziej dostosują produkcję w polskich sadach do tego, czego się na świecie poszukuje. Czas pokaże, czy się tak stanie. Jedno jest pewne, nie będzie łatwo i szybko.
Jan Krzysztof Ardanowski