• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Dokąd zmierza energetyka?

Środa, 8 kwietnia 2015 (05:07)

Z Maksem Kraczkowskim, posłem Prawa i Sprawiedliwości oraz zastępcą przewodniczącego sejmowej Komisji Gospodarki, rozmawia Rafał Stefaniuk

Według zapowiedzi w grudniu ma być ogłoszony dokument „Polityka energetyczna do 2050 r.”.

– Opracowanie dokumentu, który zawierałby perspektywę energetyczną Polski, jest bardzo potrzebne. Perspektywa ta powinna być rozpisywana w kategorii średnio- i długodystansowej. Ostatnie wydarzenia w sektorze energetyki udowodniły, że rząd nie ma żadnego planu. Polska wciąż nie może się zdecydować, czy chce strategicznie inwestować w atom. Premier Kopacz skapitulowała wobec twierdzenia, że Polska stoi na węglu i może czerpać z tego bogactwo. Nawiązuję tu do dekarbonizacji wpisanej w politykę Unii. Rząd stoi więc przed wieloma dylematami. Dobrze, że taki dokument powstanie, bo bałagan, który się uwydatnił w wyniku dekarbonizacji, wymaga większego komentarza i zastanowienia.

Możliwe jest przewidzenie, jak zmieni się energetyka na przestrzeni 35 lat?

– Oczywiście nie da się tego przewidzieć. Natomiast Polsce jest głównie potrzebna średniookresowa perspektywa energetyczna, a więc poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, co z atomem, węglem i OZE. Kiedy odpowiemy na te zagadnienia, ułoży się nam równanie, które pomoże nam się zastanowić, jak będzie wyglądała dalsza perspektywa. Przy inwestycjach, których wartość jest szacowana na kilkadziesiąt miliardów złotych, trzeba przyjąć perspektywę dalekiego okresu. Obawiam się, że rząd będzie uciekał w perspektywę dalekiego okresu, a więc co będzie w roku 2040 i 2050, a odetnie się od problemów, które trzeba rozwiązać w roku 2020 czy 2017.

A co jest w Pana ocenie priorytetem naszej polityki energetycznej?

– Nasza polityka energetyczna musi się uporać z pewnymi problemami, które narastają w ramach polityk europejskich. Polityka europejska, zakładając dekarbonizację energetyczną Europy, upośledza Śląsk i będzie mogła ograniczać rozwój taniej energii w Polsce opartej o węgiel. Bierzmy pod uwagę to, że od cen energii dostępnych dla odbiorców zależy bardzo wiele, również konkurencyjność gospodarki. Według mojej oceny, problemem, z którym Polska się będzie musiała w końcu zmierzyć, jest wykorzystanie atomu. Powołanie spółki i wypłacanie wielkich wynagrodzeń osobom zasiadającym w takiej spółce nie rozwiązuje problemu. Istnieje także kwestia modernizacji sieci przesyłowej. To są problemy o charakterze szerokiego spectrum.

Ogłoszenie dokumentu zapowiedziano na grudzień, wcześniej odbędą się wybory parlamentarne. Nie obawia się Pan, że w przypadku zmiany władzy zmieni się również koncepcja energetyczna?

– Liczę na to, że w polskiej koncepcji zostaną uwzględnione walory Śląska. Mam nadzieję, że Polacy, wybierając nowe władze, wybiorą osoby, które będą stawiały w polityce państwa, chociażby w ramach elektroenergetyki, na to, co mieści się w szeroko pojętym interesie narodowym. Bierzmy pod uwagę to, że plany energetyczne mogą być z korzyścią dla polskiej gospodarki i odbiorców, a więc mogą być tanią energią, albo podporządkowane ambitnym, ale nie zawsze realnym, planom unijnym, co będzie nas spychało na kolejne dziesięciolecia niestety do europejskiej drugiej ligi. Bez szans na rozwinięcie skrzydeł naszym przedsiębiorcom.   

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk