• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Bezczelna gra Smoleńskiem

Wtorek, 7 kwietnia 2015 (10:17)

Według informacji, które zostały przekazane opinii publicznej biegli prokuratury wojskowej odczytali o 1/3 więcej słów z rozmów w kokpicie Tu-154M. Według opinii biegłych, w kokpicie do momentu katastrofy przebywała osoba oznaczona jako dowódca Sił Powietrznych. Załodze nieustannie miały też przeszkadzać osoby trzecie.

Jak te informacje można przyjąć inaczej niż twierdzeniem, że to jest jedna wielka polityczna manipulacja. Opierajmy się na faktach. Minęło pięć lat od katastrofy smoleńskiej. Podczas katastrofy Airbusa A320 niemieckich linii Germanwings Francuzi i Niemcy odnaleźli czarne skrzynki w ekspresowym tempie. Z marszu opublikowali całe zapisy. I tam słychać oddech pilotów!

Czarne skrzynki z tupolewa znajdujące się w Moskwie są preparowane i manipulowane pod takim kątem, jak wymaga tego sytuacja polityczna, a w tej chwili ciężka wyborcza sytuacja Bronisława Komorowskiego. Wrak i skrzynki nie mogą wrócić do kraju. Nie pozwala na to Moskwa. A ja od pięciu lat czekam na decyzję o ekshumacji brata. Czy ona też będzie uzależniona od decyzji Moskwy? To, co się dzieje wokół odczytania skrzynek, jest to żenujące manipulowanie społeczeństwem dla celów politycznych. Tak to trzeba odbierać.

Nie dałbym złamanego grosza za jakość prowadzonego śledztwa oraz jego wyniki podane do wiadomości publicznej. Nic tam nie znajdziemy prawdziwego. Nie ma nawet śladu jakichkolwiek profesjonalnych procedur przy prowadzeniu tego typu śledztwa. Zasady, jakie stosuje się przy śledztwie smoleńskim, to: zacieranie, niszczenie i podawanie tego, co jest niezgodne z prawdą i naginane ku jednej tezie.

W bezczelny sposób gra się Smoleńskiem. Gdy czekamy, by zmieniły się warunki prowadzenia śledztwa, gdy czekamy na zwrot czarnych skrzynek oraz wraku, to o tym panuje absolutna cisza w mediach i wśród rządzących. Natomiast opluwanie najwyższych dowódców Wojska Polskiego i innych członków delegacji o to, że wymusili lądowanie, jest rzeczą nie do wybaczenia!

Kiedy na to wszystko patrzę, to przypomina mi się śledztwo i jego wyniki, które prowadzili Rosjanie w odwecie na odkrycie przez Niemców polskich oficerów w Smoleńsku i udowodnienie, że za zbrodnię katyńską odpowiadają Rosjanie. Moskwa powołała komisję Nikołaja Burdenki, a więc komisję kłamców i fałszerzy, która przez pięćdziesiąt lat fałszowała historię, preparowała dokumenty, a nawet wkładała w kieszenie odkopanych zwłok gazety z późniejszymi datami. Po 75 latach dzieje się to ponownie.

Przykro jest mi mówić, że część społeczeństwa daje się na to nabierać. Do tego wszystkiego podchodzę już bez emocji. Emocje już dawno opadły. Patrzę na to wszystko z wyrachowaniem i muszę stwierdzić, że przewidywałem taki scenariusz wydarzeń, analizując to, co się dzieje teraz w polityce.     

Andrzej Melak