• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Red Bull bez skrzydeł

Piątek, 3 kwietnia 2015 (19:50)

Zespół Red Bull, który jeszcze niedawno był w Formule 1 główną siłą, ma coraz więcej problemów. Po okresie narzekania na silniki Renault team przyznał się do kłopotów z podwoziem swych bolidów.

W latach 2010-2013 Red Bull nie miał w Formule 1 równych. Niemiec Sebastian Vettel regularnie kolekcjonował mistrzowskie tytuły, bił rekordy, a zespół wygrywał klasyfikację konstruktorów. Żadna passa nie trwa jednak wiecznie i te też. W ubiegłym sezonie w rolę dominatora wcielił się Mercedes. Red Bull, a konkretnie Australijczyk Daniel Ricciardo, znalazł co prawda, jako jedyny, sposób na Lewisa Hamiltona i Nico Rosberga, ale wygrał tylko trzy wyścigi, co nie pozwoliło mu włączyć się do walki o najwyższe cele. Teraz jest jeszcze gorzej. W teamie nie ma już Vettela, który odszedł do Ferrari, nie ma też wyników i atmosfery.

Przez kilka tygodni słychać było tylko narzekania. Przede wszystkim na silniki dostarczane przez Renault, które zawodziły i nie spełniały pokładanych w nich nadziei. W kulminacyjnym momencie zespół zagroził nawet, że nie tylko zerwie kontrakt z francuskim koncernem, ale w ogóle wycofa się z Formuły 1. Renault zagroziło tym samym. Pojawiły się też informacje, że Francuzi rozważają rywalizację pod własnymi skrzydłami. W tym celu mieliby zakupić jeden z istniejących teamów, a najczęściej padała nazwa Toro Rosso. To byłby kolejny cios dla Red Bulla, bo ten team również należy do austriackiego producenta napojów, pełniąc rolę jego „kuźni talentów”.  

Przejęcie Toro Rosso wydaje się nierealne, ale nagle przed Red Bullem pojawiła się perspektywa konieczności poszukiwania nowego dostawcy silników. Bo gdyby Renault faktycznie stworzyło własny team, mogłoby nie dostarczać motorów nikomu innemu. A trudno się spodziewać, by do bolidów w barwach czerwonego byka trafiły jednostki Ferrari czy Mercedesa.

Red Bull, widząc, co się dzieje, przestał zrzucać całą winę za swe niepowodzenie na francuski koncern. Nie mówi już tylko o silnikach, przyznając się do problemów z podwoziem swych bolidów. – Uniemożliwiają ich optymalną pracę – powiedział  Helmut Marko, jeden z konsultantów teamu. – Jesteśmy wolniejsi nie tylko od Mercedesa i Ferrari, ale także od Toro Rosso – dodał.

Po dwóch tegorocznych eliminacjach Red Bull zajmuje szóste miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Dla tego zespołu to policzek.

Piotr Skrobisz