Bóg nie mógł nam dać nic więcej, jak siebie samego
Czwartek, 2 kwietnia 2015 (09:03)Najbardziej znanym przedstawieniem Ostatniej Wieczerzy w sztuce jest z pewnością dzieło Leonarda Da Vinci, wykonane w latach 1494-1498 i umieszczone na przedniej ścianie klasztoru Dominikanów w Mediolanie. Malowidło to nie jest fotografią, ale finezyjną interpretacją artysty odzwierciedlającą, poprzez kształty i kolory, wewnętrzne oblicza ludzi z otoczenia Chrystusa. Spójrzmy na tę scenę zarówno oczyma artysty, ale patrzmy na nią również jako chrześcijanie oczyma naszej wiary.
Wielkość Boga tkwi w Jego uniżeniu
Wejdźmy zatem i my do dużej sali na górze, usłanej i gotowej (por. Mk 14,15), gdyż Jezus pragnie naszej tam obecności i oczekuje nas. Będąc już tam, pełni zdumienia przyjrzyjmy się, jak w czasie wieczerzy Jezus wstaje od stołu i zaczyna umywać uczniom nogi. Chyli się skulony do zakurzonych stóp człowieka, które obmywa. „Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem” (J 13,15). Jezus podchodzi i do mnie, jak kiedyś do Piotra, a ja jak ów uczeń wołam: „Panie, Ty chcesz mi nogi umywać? Nie, nigdy nie będziesz umywał mi nóg”. „Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną” – odpowiada Gospodarz uczty. On, który jako Syn był i jest Panem, zechciał stać się sługą Bożym, zapowiedzianym w wizji proroka Izajasza. Zechciał być sługą wszystkich, co wyraził symbolicznie w geście umycia nóg. W tym geście miłości aż do końca Chrystus myje nasze brudne nogi, które dzień po dniu na nowo pokrywa różnoraki brud, zaś pokorą swej służby, swym uniżeniem oczyszcza nas z tego brudu grzechu, byśmy obmyci i przyodziani szatą godową, szatą zbawienia mogli stać się współbiesiadnikami tej wieczerzy, ale i uczty w Domu Ojca. On, Jezus, uniżył się i dlatego został wywyższony ponad wszelkie stworzenie, a Jego wywyższeniem jest krzyż. To jest spuścizna, którą nam zostawia Jezus. To jest Jego ostatnia wola, wola umierającego, w której przekazuje nam, swoim najbliższym, to, co ma najcenniejszego. Ta ostatnia wola to mandatum novum do Vobis – „nowe przykazanie wam daję, abyście się wzajemnie miłowali” (J 13,34), „abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem” (J 13,15). Zatem wciąż na nowo, wraz z Piotrem, musimy się uczyć, że wielkość Boga różni się od naszego wyobrażenia o wielkości. Wielkość w wydaniu Chrystusowym polega na uniżeniu się, na pokornej służbie.
Krzyż centrum nowej Paschy Jezusa
Papież Benedykt XVI uczy, że podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus żegna się z uczniami w obliczu bliskości Swojej śmierci. Spogląda na Swoją Mękę, Śmierć i Zmartwychwstanie, będąc ich w pełni świadomy. Jest to Jego Wieczerza, w której daje Coś całkowicie nowego: samego Siebie. W ten sposób Jezus sprawuje swoją Paschę, antycypuje swój krzyż i swoje Zmartwychwstanie. Istotą tej Wieczerzy są gesty łamania chleba, rozdzielania go swoim uczniom i podawania kielicha z winem wraz z towarzyszącymi im słowami w kontekście modlitwy, która jest dziękczynieniem i uwielbieniem wznoszonym do Boga za otrzymany dar. Modlitwie towarzyszą gesty: łamania chleba i ofiarowania wina. Chleb nawiązuje do życia powszedniego. Jest podstawowym darem życia na co dzień. Wino kojarzy się ze świętem, wiąże się ze wspaniałością stworzenia. Tymi słowami i gestami Jezus przemienia swoją Mękę w modlitwę, w ofiarę składaną Ojcu za ludzi. Dlatego w Jerozolimie wielkoczwartkową Ofiarę Eucharystyczną składano na tle Krzyża, na Golgocie, gdyż w centrum nowej Paschy Jezusa był krzyż, a nie w świątyni zbudowanej na miejscu Wieczernika, gdzie zgodnie z tradycją lokalizowano ustanowienie Eucharystii. „Wielki Czwartek jest dniem, w którym Pan powierzył Dwunastu kapłańskie zadanie sprawowania pod postaciami chleba i wina sakramentu Jego Ciała i Krwi, aż do Jego powrotu. Baranka paschalnego i wszystkie ofiary Starego Przymierza zastępuje dar Jego Ciała i Krwi, dar z samego siebie” – uczy Papież Benedykt XVI. Ustanowiony w Wieczerniku nowy kult opiera się na fakcie, że Bóg daje nam dar – Syna Swego, którego nie oszczędził, a my napełnieni tym Darem stajemy się Jego własnością. Mimo że Bóg jest wszechmogący, mówił św. Augustyn, nie mógł dać nam nic więcej; mimo że jest samą mądrością, nie umiał nam dać nic więcej i mimo że ma niezmierzone bogactwa, nie miał nam co więcej dać, dając siebie. Nie mógł dać człowiekowi już nic więcej, bo co można było dać więcej niż siebie samego.
Eucharystia to życie
O tajemnicy słów i czynów z Ostatniej Wieczerzy przepięknie mówił w homilii na Wielki Czwartek 1975 r. Papież Paweł VI: „Sam Pan zechciał związać z tym spotkaniem taką pełnię znaczenia, takie bogactwo wspomnień, tak wzruszające słowa i uczucia, tak wielkie nowatorstwo czynów i przykazań, że nigdy dostatecznie ich nie zgłębimy. Jest to wieczerza testamentu; pełna uczuć i niezwykłego smutku, a równocześnie w sposób tajemniczy odsłaniająca Boże obietnice i dalekosiężne wizje. Ponad tym wszystkim unosi się śmierć, dziwne przeczucie zdrady, porzucenia, ofiary; rozmowa urywa się i słychać tylko nowe, nadzwyczaj słodkie słowa Jezusa, pełne najgłębszych zwierzeń, zawieszone pomiędzy życiem i śmiercią”. Uczestnicząc w Eucharystii, żyjmy modlitwą, jaką wznosił i jaką nieustannie wznosi Jezus za każdego z nas. Łączmy ją z arcykapłańską modlitwą Baranka Paschalnego, zanoszoną w Noc Ostatniej Wieczerzy, aby nasze życie nie zagubiło się, pomimo naszych słabości i niewierności, ale uległo przekształceniu.
Ks. prof. dr hab. Stanisław Nabywaniec