• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Życie dla silnych

Środa, 1 kwietnia 2015 (04:19)

Na placu Luksemburskim w Brukseli jako Fundacja PRO – Prawo do Życia organizowaliśmy w poniedziałek manifestację w obronie mordowanych na całym świecie dzieci nienarodzonych. Naszą ideą było pokazanie prawdy o aborcji. Użyliśmy metod, którym zaprzeczyć się nie da, czyli zdjęć abortowanych dzieci. Jak się później okazało, ta prawda jest dla aborcjonistów nie do zniesienia.

W tym samym czasie odbywała się manifestacja skrajnej lewicy z całej Europy. Następne wydarzenia pokazały, jak bardzo ich wrażliwość wobec słabych jest ograniczona. Gdy nas zobaczyli, zaczęli krzyczeć, że aborcja nie jest morderstwem, że płód to nie jest dziecko, a chore dzieci nie powinny żyć, bo ich wychowanie przekracza ludzkie możliwości! Wśród nas była osoba poruszająca się na wózku inwalidzkim. Ten człowiek pytał więc ich: „Ja nie powinienem żyć? Powinienem umrzeć?”.

Rzucono się na nas w celu wyrwania nam plakatów. Ponieważ ich było kilka tysięcy, a nas kilkadziesiąt, to im się to udało. W dodatku ze wsparciem przyszła im policja. Policja twierdziła, że to są rzeczy wstrząsające i przez to naruszamy porządek publiczny. Twierdzono, że aborcję można robić, ale nie można jej pokazywać. Policja używała argumentu, że tym działaniem ratuje nas przed rozwścieczonym tłumem. Jest to dziwne, bo tłum stał się rozwścieczony, jak zobaczył, że policja jest po jego stronie.

Działanie lewaków i policji uniemożliwiło nam przeprowadzenie demonstracji takiej, jak planowaliśmy. Mimo przeszkód udało nam się dotrzeć do setek osób w Brukseli, a za pośrednictwem mediów do o wiele większej grupy.

Wydarzenie to pokazało, że słynna tolerancja i wolność słowa Europy Zachodniej występuje tylko w odniesieniu do poglądów, które wyznają silni, czyli biznes aborcyjny wspierany przez działaczy związkowych. Nasze pikietowanie pokazuje, że jest to metoda skuteczna. Nasi oponenci, zanim rzucili się do wyrywania plakatów, próbowali je zasłaniać. Widać, że pokazywanie prawdy działa. Będziemy więc kontynuować naszą walkę tak długo, jak to tylko możliwe.

Mariusz Dzierżawski