• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Nikt nie spodziewał się prezydenta?

Sobota, 28 marca 2015 (04:27)

Trudno mi jest komentować informacje, jakie podała Prokuratura Wojskowa dotyczące katastrofy smoleńskiej. W mojej ocenie to są brednie, które tendencyjnie się powiela. Przykre jest to, że mimo pięciu lat na opinię prokuratorów nie wpłynęły doświadczenia czasu, wydarzeń i prac wielu polskich i zagranicznych uczonych. Uczeni ci w sposób absolutnie pewny wykluczyli, to o czym mówiła prokuratura, a wcześniej twierdziła komisja wypadków lotniczych i MAK.

Dzisiejsza konferencja prasowa była wielką inscenizacją i bronieniem tez, które pojawiły się w godzinę po katastrofie. Przecież wszyscy słyszeliśmy tezy: winni piloci, nie znali języka, nie wypełniali poleceń wieży kontrolnej, ktoś ich zmusił do tego… A więc tezy głoszone przez 5 lat zostały przypomniane przez prokuraturę.

Ciekawi mnie również teza niestosowania procedur. Przecież w opinii prezydenta Bronisława Komorowskiego jesteśmy państwem silnym, mocnym, pewnym i znaczącą częścią NATO. Więc co się stało z przepisami Sojuszu? Gdzie są te wszystkie procedury przy prowadzeniu śledztwa?

Doradca prezydenta prof. Tomasz Nałęcz kilka dni po katastrofie powiedział, że: nie ma ceny, jaką zapłaciłaby Polska za dobre stosunki z Rosją. W mojej ocenie tą ceną są oskarżenia pilotów. Jak było z ważnymi uprawnieniami, tego nie wiem. Prokuratura ma większe możliwości dotarcia do dokumentów. Ale wiem, że papier przyjmie wszystko.

Wiem także, że prokuratura lekceważy opinię autorytetów w dziedzinie wypadków lotniczych. Prokuratura nie bierze pod uwagę pięciu wypadków podobnych samolotów, które miały miejsce na świecie po katastrofie. Przypadki były takie, że samolot rozpadał się na trzy części, a pasażerowie przeżywali. Samolot lądował na plecach i wszystkie 103 osoby przeżyły. To nie może być zbieg okoliczności, że nie ma transmisji i zapisanych informacji z wierzy kontrolnej, że nie ma monitoringu… Przecież czarne skrzynki były fałszowane! Przypominajmy to, bo inaczej sami zaczniemy wierzyć w bzdury!

Postawienie zarzutów kontrolerom jest częścią propagandy. Chodzi o to, żeby Polakom powiedzieć: Widzicie! Rosjanie też mieli udział.  Na lotniskach podczas lotów wojskowych ostatnia decyzja zawsze należy do kontrolera lotu. I to jemu powinni być posłuszni piloci. To on powinien po problemach pierwszego samolotu wydać polecenie: lećcie na inne lotnisko! A co było? Były konsultacje z Moskwą i nakaz lądowania w Smoleńsku. Dla mnie było to wydanie wyroku śmierci. A brak kolumny transportowej dla zabezpieczenia lotniska w Smoleńsku? Brak BOR? Nikt nie spodziewał się prezydenta w Smoleńsku?

Andrzej Melak