Rosja broni kontrolerów
Piątek, 27 marca 2015 (19:02)Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej oświadczył, że nie dopatrzył się jakichkolwiek naruszeń w postępowaniu grupy kierowania lotami na lotnisku w Smoleńsku w dniu katastrofy polskiego Tu-154M.
W ten sposób Komitet Śledczy odniósł się do informacji o sformułowaniu przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie zarzutów wobec dwóch rosyjskich kontrolerów.
– W Komitecie Śledczym trwa postępowanie karne wszczęte w sprawie danej katastrofy. Na podstawie jego rezultatów – jak dotąd – żadnych nieprawidłowości w postępowaniu grupy kierowania lotami nie stwierdzono – oświadczył rzecznik Komitetu Śledczego generał Władimir Markin, którego cytuje agencja TASS.
Markin podkreślił, że „działali oni w ścisłej zgodzie tak z instrukcjami, jak i z międzynarodowymi normami”.
Rzecznik Komitetu Śledczego odesłał do stenogramów rozmów z punktu kierowania lotami lotniska w Smoleńsku.
– W pełni odzwierciedlają one przekazane załodze ostrzeżenia o braku warunków do przyjęcia statku powietrznego, o wyznaczeniu 100 metrów jako wysokości podjęcia decyzji i potwierdzeniu przez załogę gotowości do odejścia z tej wysokości na drugi krąg, a także późniejsze ostrzeżenia ze strony kontrolerów o zbliżaniu się samolotu do ziemi i konieczności odejścia na drugi krąg- oznajmił.
Markin podkreślił, że „wszystkie te ostrzeżenia zostały całkowicie zignorowane przez załogę, która zgodnie z międzynarodowymi normami lotnictwa cywilnego ponosi pełną odpowiedzialność za wykonanie lotu i za podjęcie decyzji o lądowaniu samolotu”.
Rzecznik przypomniał, że Komisja Techniczna Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) w toku swojego badania także nie dopatrzyła się nieprawidłowości w działaniach kontrolerów.
Wiadomość o postawieniu przez stronę polską zarzutów dwóm kontrolerom ze Smoleńska w związku z katastrofą polskiego Tu-154M była dzisiaj jednym z głównych tematów programów informacyjnych w rosyjskich stacjach telewizyjnych i radiowych. Podawały one tę informację za państwowymi agencjami TASS i RIA-Nowosti, nie komentując tych doniesień. Radio Echo Moskwy zaznaczyło, że za główną przyczynę katastrofy prokuratura w Warszawie uznała jednak działania załogi polskiego samolotu.
RIA-Nowosti przytoczyła wypowiedzi rosyjskich prawników, którzy wyrazili pogląd, że Rosja nie wyda Polsce oskarżonych kontrolerów.
– Jeśli dobrze zrozumiałem, zarzuty postawiono zaocznie. Polskie władze mogą zażądać ekstradycji, jednak wydawania rosyjskich obywateli zabrania nasza konstytucja – przypomniał adwokat Dmitrij Agronowski.
Zauważył on również, że strona polska może zechcieć ścigać kontrolerów za pośrednictwem Interpolu.
– W każdym przypadku oskarżeni mogą napotkać problemy przy podróżach do Europy – wskazał.
Adwokatka Anna Stawicka oświadczyła, że prawo dopuszcza wszczynanie śledztw przeciwko cudzoziemcom, jeśli państwo uważa, że popełnili oni przestępstwo; dopuszcza też stawianie im zarzutów.
– A dalej zaczyna się procedura współdziałania dwóch państw. Polska może zebrać dowody winy i zwrócić się do Rosji o wydanie, jednak Rosja odmówi, gdyż zgodnie z naszym ustawodawstwem nie ma prawa wydawać swoich obywateli innym krajom – zaznaczyła.
RP, PAP