• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Co zrobi Waszyngton?

Piątek, 27 marca 2015 (04:21)

Z dr. hab. nauk wojskowych, prof. KUL Romualdem Szeremietiewem, byłym wiceministrem obrony narodowej, rozmawia Rafał Stefaniuk

Podpisze się Pan pod słowami ministra obrony narodowej Tomasza Siemoniaka, który jest zdania, że wojna z Rosją nam nie grozi?

– Ministra Siemoniaka trzeba by zapytać o kontekst, w jakim to wypowiedział. Wszystko wskazuje na to, że w tej chwili nie grozi nam konflikt militarny. Z kolei grozi nam na pewno konflikt propagandowy i informacyjny i na ten rodzaj sporu musimy się przygotować.

A w dalszej perspektywie?

– To będzie uzależnione od dynamiki zmian, które zachodzą na Wschodzie. Jeżeli prezydent Putin przygotował nam pewną niespodziankę i wojska rosyjskie wejdą na Ukrainę, to trzeba będzie sobie zadać pytanie, co dalej? Czy to już ostatnie żądanie Putina, czy będą następne? Biorąc pod uwagę strategiczne plany Rosji, to wiadomo, że Moskwa nie poprzestanie na samej Ukrainie. Wtedy też pojawi się zagrożenie także dla nas. W opinii wielu ekspertów, taka możliwość może nastąpić.

NATO i Unia Europejska gwarantują nam bezpieczeństwo?

– Wszystko będzie zależało od tego, czy Sojusz zachowa swoją spójność wewnętrzną, bo jak wiemy, Rosja robi wszystko, żeby tę jedność osłabić. Trzeba by też zapytać o kierunek w polityce Stanów Zjednoczonych. Pamiętajmy, że mamy w perspektywie wybory prezydenckie w tym kraju i to może mieć różne konsekwencje. Mieliśmy już przykłady miękkiej polityki względem Moskwy, jak amerykański „reset”. Na ten dzień widząc zaangażowanie amerykańskich dowódców, nabrałem optymizmu. Wszystko wskazuje na to, że Stany zdecydowały się na zaangażowanie w Europie Środkowej. Pomimo tego trzeba zbudować system obrony terytorialnej. Tak aby Polska była krajem, który jest w stanie się bronić i żeby była krajem, który jest w stanie doczekać do interwencji sojuszniczej.  

Z czym Pan wiąże medialny spektakl z obowiązkowymi szkoleniami wojskowymi?

– Jest to teatr, ale zarazem rzecz całkowicie przypadkowa. Ministerstwo Obrony Narodowej wraca do stanu, który powinien być praktykowany cały czas. Gdyby jakaś większa grupa mężczyzn była poddana regularnym szkoleniom, to to przeszłoby niezauważone. Przy tej sytuacji międzynarodowej, jaką mamy, gdy nasz resort obrony zaczyna się interesować, co się dzieje z naszymi rezerwistami, to mnie nie dziwi, że to wzbudza zainteresowanie. Szkolenia są procedurą normalną, która powinna być stosowana od lat.

Liczy Pan na powrót powszechnego poboru?

– Tak. Uważam, że to jest potrzebne i pewnie wkrótce nastąpi. Chyba że Putin skapituluje, wycofa się z Ukrainy i wszystkich przeprosi i powie, że już nigdy nic takiego nie zrobi. Wtedy nastąpi ponowny zwrot naszego rządu w stronę pacyfizmu, a z gołębnika wylecą gołębie pokoju i będą gruchać radośnie i wszystko będzie w porządku.   

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk