Alonso wraca do rywalizacji
Czwartek, 26 marca 2015 (19:52)Hiszpan Fernando Alonso (McLaren) wraca do rywalizacji w mistrzostwach świata Formuły 1. Uczyni to na torze Sapeng w Malezji, z którym wiążą go znakomite wspomnienia.
Alonso nie wystartował w pierwszej tegorocznej eliminacji cyklu, Grand Prix Australii. Na jego występ nie wyrazili zgody lekarze. Hiszpański kierowca McLarena miał bowiem poważnie wyglądający wypadek podczas testów w Barcelonie i choć nie doznał poważniejszych obrażeń, musiał odpocząć od rywalizacji. Teraz wraca, przy okazji prostując niektóre rewelacje związane ze swoją „przygodą”.
Część mediów podała bowiem, że po wspomnianym wypadku na pewien czas stracił przytomność, a gdy ją odzyskał, sądził, że znajduje się w... 1995 roku. – Cześć, nazywam się Fernando, ścigam się w gokartach i chciałbym kiedyś trafić do Formuły 1 – miał powiedzieć do lekarzy. Zdementował to.
– Doznałem wstrząśnienia mózgu, nie pamiętam kilku godzin, ale było to raczej związane z lekami, jakie mi podano – powiedział, dodając, że ani nie „cofnął” się w czasie, ani nie mówił po włosku, jak niektórzy też podawali.
– Sam wypadek pamiętam i wszystko, co działo się następnego dnia również – podkreślił.
Wypadek był jednak szeroko komentowany z powodu wielu niejasności, niektórzy doszukiwali się nawet jakichś tajemniczych przyczyn, sugerując, że Alonso stracił przytomność jeszcze przed uderzeniem w ścianę. Zespół przez pewien czas nie informował oficjalnie o przyczynach, ale potem oczywiście przekonywał, że nic dziwnego i niepokojąco tajemniczego w kokpicie się nie wydarzyło. Dziś Alonso powiedział, że na chwilę przed wypadkiem kierownica w jego McLarenie się zablokowała i to było przyczyną zdarzenia.
Kilka dni temu Hiszpan stanął przed komisją medyczną, która dała mu zielone światło na start w Malezji. Z torem Sapang ma związane bardzo dobre wspomnienia, wygrywał na nim trzykrotnie, podobnie jak Niemcy Michael Schumacher i Sebastian Vettel. Choć McLaren znajduje się krok za konkurentami i bywa powszechnie krytykowany za przygotowanie bolidu do sezonu, były mistrz świata nie obawia się powrotu do rywalizacji.
– Badaliśmy bolid na wszystkie możliwe sposoby i dziś jest chyba najbezpieczniejszy z wszystkich – podkreślił.
Piotr Skrobisz