• Sobota, 28 marca 2026

    imieniny: Anieli, Jana, Gedeona

Tu chodzi tylko o tanią sensację i rozgłos medialny

Środa, 25 marca 2015 (22:11)

Z Tomaszem Klocem z Rady Rzeszowskiej Zakonu Rycerzy Kolumba, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Rycerze Kolumba zwrócili się dzisiaj z apelem do ks. abp. Józefa Michalika, aby 9 kwietnia nie stawił się na rozprawie przed Sądem Okręgowym w Przemyślu, w procesie wytoczonym przez jedną z feministek. Czym motywujecie swoje stanowisko?

– W próbie postawienia przed sądem hierarchy Kościoła katolickiego widzimy zagrożenie w postaci wprowadzania cenzury kazań głoszonych w świątyniach przez naszych duszpasterzy. Wynika to chociażby z przekazu zagorzałego przeciwnika Kościoła Jana Hartmana, który już 12 marca, zaraz po pierwszej rozprawie w Przemyślu, a także na Facebooku, komentując decyzję sądu o wezwaniu ks. abp. Michalika do stawienia się i złożenia zeznań, powiedział wyraźnie, że chodziło właśnie o to, aby ksiądz arcybiskup tłumaczył się z tego, co powiedział w homilii w październiku 2013 r. w archikatedrze wrocławskiej. Jako katolicy nie zgadzamy się na takie instrumentalne traktowanie osoby metropolity przemyskiego. Jeżeli staniemy bezczynnie i zgodzimy się na zamykanie ust naszym biskupom i kapłanom, to kolejnym krokiem może być utworzenie urzędu cenzury i powrót do czasów słusznie minionych. To z kolei oznaczałoby koniec nie tylko wolności religijnej w Polsce, ale wolności w ogóle. Swoją decyzją o wezwaniu przed sąd sędzia niestety zrobił mały kroczek w tym kierunku.

Komu zależy na podważaniu autorytetu Kościoła i jego pasterzy?

– Od dłuższego czasu ataki na Kościół i naszych pasterzy przybierają na sile. Środowiska liberalne i lewicowe chcą, aby Kościół nie odgrywał w przestrzeni publicznej takiej roli jak obecnie. Biskupi i kapłani nazywają po imieniu próby łamania sumień, wskazują drogę prawdy, tym samym stają na przekór próbom wykorzenienia z Narodu tego, co dobre, i narzucenia przez siły tzw. postępowe swoich ideologii, np. gender itp. W tym konkretnym przypadku stroną aktywną są wojujące feministki, lewica, a więc środowiska, które uderzając w autorytet Kościoła i jego pasterzy, liczą, że ich głos zabrzmi donośniej. Tylko patrzeć, kiedy kolejni hierarchowie staną się obiektem ataków i będą pozywani przed sądy za rzekome naruszenie dóbr i obrazę. Pytanie, czy tym pozwem feministka nie narusza dóbr nas, katolików.

Już podczas pierwszej rozprawy media, które licznie stawiły się przed przemyskim sądem, były zawiedzione nieobecnością ks. abp. Michalika…

– Mając to na uwadze, nie chcemy, aby ks. abp Michalik uczestniczył w tym marnym spektaklu 9 kwietnia, kiedy zainteresowanie niektórych mediów może być jeszcze większe niż poprzednio. Obawiamy się, że gdyby nasz hierarcha pojawił się przed sądem, zostałby stworzony pewien precedens pozywania tą drogą przed sąd każdego księdza za słowa wypowiedziane podczas głoszenia kazań. Obawiamy się również, że mogłoby to zostać wykorzystane przez przeciwników czy wrogów Kościoła. Naszym zdaniem, sądy nie powinny wchodzić w debatę publiczną, co niestety coraz częściej robią. W przypadku pozwania ks. abp. Michalika chodzi tylko i wyłącznie o tanią sensację i rozgłos medialny.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki