• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Kto nas będzie woził?

Wtorek, 24 marca 2015 (19:59)

Przed siedzibą PKP w Warszawie odbyła się pikieta protestacyjna kolejarzy. Powodem protestu była zła sytuacja w spółkach kolejowych. W mojej ocenie, jest ona reperkusją przejęcia władzy przez Platformę Obywatelską.

Rządzący wprowadzili obowiązek dofinansowywania Przewozów Regionalnych przez samorządy wojewódzkie. Sytuacja finansowa samorządów w pewnym momencie robiła się coraz gorsza, wpływ na to miały chociażby projekty unijne, do których trzeba było dokładać środki własne. Obecnie wszystkie samorządy są bardzo zadłużone i nie radzą sobie z dotacjami, które mają przeznaczać na przewozy. Z drugiej strony ludzi trzeba dowozić do pracy i przestrzegać ustawowych ulg. Występują także trasy, które z natury rzeczy są nierentowne. Takim przykładem jest chociażby pociąg wyjeżdżający późno w nocy, gdyż jedzie nim niewielka liczba pasażerów. Ale ludzie muszą mieć możliwość dojazdu i pociągi muszą jeździć.

Przewozy Regionalne znalazły się więc na skraju upadłości. Dodatkowo rząd zalecił tworzenie spółek przez samorządy wojewódzkie, co kosztowało kilka miliardów złotych. Powodem złego stanu na kolei jest także to, że rząd nie oprotestował pakietu kolejowego, który zakłada uwolnienie rynku przewozów pasażerskich w Unii Europejskiej od 2019 roku.

Samorządy powołały spółki. Na Mazowszu mamy Koleje Mazowieckie, na Śląsku – Śląskie. Powstawały z wielkim bólem, pociągając za sobą olbrzymie kwoty. Na mocy pakietu każde z województw będzie musiało ogłosić przetarg na obsługę przejazdów. Wiadomo, że przetargi wygra silna firma zachodnia. Dlaczego? Bo naszych firm nie przygotowuje się do tych przetargów. Strach więc pomyśleć, kto nas będzie woził po 2019 r.

Widać ten bezsens. Sprowadza się nasze firmy przewozowe w dół i przy tym uwalnia się rynek kolejowy. A żeby uzmysłowić sobie, jak poważny jest to problem, zauważmy, że nasz rynek Przewozów Regionalnych jest wyceniany na kwotę sięgającą 4 mld euro. Jak się na to popatrzy, to można dojść do wniosku, że nasz rząd zachowuje się beztrosko i podchodzi do spraw krajowych podobnie jak władza przed rozbiorami. 

Krzysztof Tchórzewski