Zróbmy referendum
Wtorek, 24 marca 2015 (04:16)Nie ustaje walka o rozpatrzenie w Sejmie obywatelskiego wniosku o przeprowadzenie referendum w obronie polskich lasów i ziemi
Wniosek w sprawie referendum został złożony w Sejmie w maju ub. roku, a w czerwcu ówczesna marszałek Ewa Kopacz poinformowała, że spełnia on formalne wymogi i przekazała go Wysokiej Izbie do rozpatrzenia. Mimo poparcia wniosku 2,6 mln podpisów obywateli procedura nie została uruchomiona. Co więcej, pisma ponaglające w tej sprawie kierowane przez pełnomocnika prof. Jana Szyszko, posła PiS, do marszałka Radosława Sikorskiego pomijane były milczeniem. Kiedy odpowiedź się pojawiła, okazało się, że marszałek albo celowo myli fakty, albo jest niedoinformowany.
– Pan marszałek nie zna Konstytucji. Gdyby tak było, referendum już by się odbyło, a przynajmniej ta sprawa zostałaby postawiona pod debatę w Sejmie – ocenił prof. Szyszko.
Jak dodał, marszałek ma też problemy z właściwym posługiwaniem się zapisami regulaminu Sejmu i myli wniosek obywatelski z poselskim. Dlatego parlamentarzysta skierował do Sikorskiego list otwarty z prośbą o dalsze wyjaśnienia oraz nadanie obywatelskiemu wnioskowi należnego mu biegu.
W ocenie prof. Szyszko, omijanie kwestii przeprowadzenia referendum, którego zamiarem jest wyrażenie przez społeczeństwo żądania pozostawienia Lasów Państwowych w obecnej formie organizacyjnej oraz nakłonienie rządu do działań mających na celu wprowadzenie ograniczeń dla wykupu ziemi przez obcokrajowców, jest działaniem celowym. Za taką oceną przemawia zbliżająca się data 1 maja 2016, kiedy obowiązywać będzie wolny obrót ziemią rolną i leśną i brak działań ochronnych, a także kolejne zmiany w ustawie o lasach.
Jak zauważył poseł Dariusz Bąk, w ostatnim roku były trzy takie zmiany, a przecież zaproponowane pytania referendalne wprost dotyczą pozostawienia dotychczasowej formy zarządzania Lasami Państwowymi, zabezpieczającej cele narodowe. Tymczasem w ustawie o lasach wprowadzono już haracz od LP, zwiększono podatek od lasów ochronnych, a obecnie – wypełniając unijne rozporządzenia – zmieniono system organizacyjno-prawny, dotykający kwestii sprowadzania drewna i wprowadzania do obrotu produktów z drewna.
– Teraz przypomniało się rządowi, że trzeba zmienić ustawę o lasach, kiedy unijne rozporządzenia funkcjonują od wielu lat. Jedno z nich jest z 2005, drugie z 2010 roku. Naszym zdaniem, jest to kolejna próba, mająca już wymiar czynny, zaśmiecenia ustawy o lasach i wypaczenia istoty tego dobrego prawa, które się sprawdziło – dodał parlamentarzysta.
W jego ocenie, to też pokazuje, że zamiast słuchać woli Narodu, rząd realizuje swój plan działania, który może w przyszłości skutkować zmianą formy organizacyjnej LP oraz łatwym wykupem polskiej ziemi leśnej i rolnej przez obcokrajowców.
Marcin Austyn