Rosja się zbroi, a my tylko zapowiadamy
Poniedziałek, 23 marca 2015 (19:47)Z posłem Witoldem Waszczykowskim (PiS), dyplomatą i byłym wiceszefem BBN, rozmawia Maciej Walaszczyk
Ostatnie posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego poświęcono tym razem rosyjskiej doktrynie obronnej. Po co?
– Sam nie wiem. Proszę przypomnieć, czy w ciągu tych ostatnich pięciu lat z któregokolwiek posiedzenia RBN, które urządzał prezydent Komorowski, coś konkretnego wyniknęło?
Wygląda na to, że Pałac Prezydencki pokazuje w ten sposób swoją aktywność, więc ma to wymiar raczej propagandowy?
– Tylko i wyłącznie ma to wymiar propagandowy. Po to, by pokazać w telewizji prezydenta, do którego tego dnia przyjeżdżają politycy, rozmawiają i składają mu hołdy. Z żadnego z tych spotkań, jakie odbywały się w ramach RBN, nigdy nic nie wyniknęło. Nie podjęto tam żadnej decyzji, gdyż to ciało nie ma do tego kompetencji, a żadna rekomendacja nie została wzięta pod uwagę. Rada to tylko i wyłącznie ciało fasadowe służące do promocji osoby prezydenta.
Ale ekipa prezydencka zmieniła retorykę z ugodowej i liczącej na porozumienie z Moskwą na zapowiadającą konieczność budowy silnej armii, zbrojeń i budowy sojuszy regionalnych.
– Tak. Tylko wygląda na to, że zbroić to się będziemy w przyszłym roku, ponieważ wzrost budżetu obronnego jest zaplanowany na rok 2016. Rosja robi to dzisiaj, a my zapowiadamy, zapowiadamy i zapowiadamy na następne lata. Przecież już trzeci rok z rzędu, a więc od 2012 r., mówi się o ponad 100 mld zł, które będą przeznaczone na dozbrojenie polskiej armii. Proszę mi pokazać jakikolwiek przetarg, który od tego czasu został ogłoszony na zakup jakiegokolwiek systemu uzbrojenia.
Mamy kupić śmigłowce bojowe, kupiono wreszcie rakiety JASSM do F-16. MON prowadzi intensywne działania w sprawie innych przetargów. Coś się ruszyło.
– Oczywiście coś się dzieje. Ale przecież główny przetarg na system „Wisła” do ochrony naszego nieba oraz na okręty podwodne, które mają być naszą bronią odstraszającą, do tej pory nie został ogłoszony. Tymczasem mówi się już i głośno zapowiada, że chcemy kupić amerykańskie tomahawki. A więc wszystko od końca, przecież najpierw zamawia się łodzie podwodne, a potem dopasowuje się do nich odpowiednie rakiety lub dokonuje transakcji wiązanej i kupuje okręty wraz z pociskami. U nas jest kolejność odwrotna i zapowiada kupno pocisków, których poza USA nikt na świecie nie ma i raczej mieć nie będzie, gdyż jest to technologia strzeżona przez Amerykanów i trudno sobie wyobrazić, by nam ją sprzedali bez gwarancji późniejszej kontroli nad nimi. To była w ogóle dziwna zapowiedź ze strony naszego rządu, bo załóżmy, że Amerykanie odpowiedzą „nie” i nie sprzedadzą nam tych rakiet? Co wówczas zrobimy?
Ale pociski JASSM zostały sprzedane i sprawę załatwiono w szybkim tempie.
– One zostały sprzedane nawet Finlandii, która nie jest członkiem NATO. Wracając do przeszłości, to F-16 od początku powinny być zakupione z tym uzbrojeniem. Skoro kupiliśmy samoloty wielozadaniowe, to od początku powinny mieć możliwość rażenia celów naziemnych, a nie tylko zwalczania samolotów wroga. Wracając do RBN, widzę w tym wszystkim galimatias i ruchy pozorowane, retorykę, ale nie widzę sensownej polityki obronnej.
Czym jest nowa rosyjska doktryna wojskowa? Legalizuje działania, jakie Rosja od lat podejmuje np. dokonując interwencji w krajach, w których zmieniły się władze na nieprzychylne Moskwie?
– Rosja od lat zasypuje nas różnego rodzaju dokumentami, wypowiedziami generałów, szefa sztabu, chcąc utrzymać wysoki poziom napięcia, by pokazać, byśmy się jej bali, respektowali ją, byśmy to my się dostosowywali do jej koncepcji. Jest to zadanie Rosji, a więc utrzymywanie ciągłego napięcia międzynarodowego. Moskwa na tym zyskuje i pokazuje, że jest tym rozgrywającym.
Agencja Stratfor zapowiada inwazję armii rosyjskiej na Ukrainę. To kolejny sygnał wskazujący, że lada moment wybuchnie wojna?
– To bardzo prawdopodobne, ponieważ Rosja nie osiągnęła swoich celów na Ukrainie. Nie zdołała zdestabilizować tego kraju i zepchnąć go z europejskiego kursu, a nowe nabytki, takie jak Krym i Donbas, są raczej obciążeniem niż elementem dającym jakąś korzyść. Rosja dąży do tego, by cały kraj został na tyle zdestabilizowany, by wpaść znów w orbitę celów rosyjskich. Być może będę temu służyły jakieś rozruchy społeczno-polityczne. Moskwie chodzi po prostu o zmianę władz w Kijowie i ich podporządkowanie.