Freund „dzięki” Tepesowi
Niedziela, 22 marca 2015 (19:45)Niemiec Severin Freund zdobył Kryształową Kulę za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w skokach narciarskich. Nie byłoby w tym niczego niezwykłego, gdyby nie fakt, że swój sukces zawdzięczał Słoweńcowi Jurijowi Tepesowi, który w ostatnim konkursie sezonu „pozbawił” tego trofeum rodaka, Petera Prevca.
Sezon 2014/2015 skończył się dziś na mamucie w Planicy. Ostatni konkurs zapowiadał się porywająco, bo dwaj zawodnicy mieli szansę na Kryształową Kulę. Teoretycznie bliżej był Freund, który prowadził w klasyfikacji generalnej, jednak trochę wyżej stały notowania Prevca. Słoweniec zdawał się być bowiem w wyższej formie, poza tym startował u siebie, na Letalnicy, na której czuje się jak w domu. Wszyscy spodziewali się emocji, ale to, co się wydarzyło, nikogo nie pozostawiło obojętnym.
Po pierwszej serii niedzielnych zawodów tysiące kibiców zgromadzonych wokół skoczni w Planicy świętowało. Liderem był bowiem Prevc, który w pięknym stylu poszybował 236,5 m. Freund nie wytrzymał presji, wylądował aż 14 metrów bliżej i zajmował siódme miejsce. W tym momencie Słoweniec był posiadaczem Kryształowej Kuli, ale oczywiście przed zawodnikami była jeszcze seria finałowa. Większość obserwatorów była jednak przekonana, że nic się już nie zmieni, czyli że Prevc utrzyma prowadzenie w zawodach, Freund nie zdoła dolecieć do podium i że Kryształowa Kula pozostanie w Słowenii. I tak by się stało, gdyby w rywalizację dwóch najlepszych skoczków sezonu nie włączył się ktoś trzeci. Żeby było ciekawiej, rodak Prevca.
Tepes, bo o nim mowa, po pierwszej serii był czwarty. W drugiej poleciał jednak niebywale daleko, aż 244 m, do tego w perfekcyjnym stylu. Wszyscy sędziowie, zachwyceni jego lotem, przyznali mu maksymalne noty, „20”. Słoweniec oczywiście objął prowadzenie, a rywale startujący później nie potrafili się do niego zbliżyć. Aż na rozbiegu stanął Prevc. Wiedział, że jest pod ścianą, że musi pofrunąć niemal tak daleko jak kolega z reprezentacji. Wiedział, że musi wygrać, bo drugie miejsce, przy siódmym Freunda, nic mu nie da. Poleciał świetnie, uzyskał 233,5 m, jednak to nie wystarczyło. Nie wyprzedził Tepesa, zajął drugie miejsce, Kryształową Kulę przegrał. W takich niesamowitych okolicznościach zakończył się ostatni konkurs w sezonie. Freund i Prevc ukończyli z identyczną liczbą punktów (1729), jednak trofeum znalazło się w rękach Niemca, bo odnotował na swym koncie więcej zwycięstw. Ciekawe, bardzo ciekawe, co po wszystkim działo się w słoweńskiej „szatni”. To sport, czysta rywalizacja, nie ma w nim miejsca na kombinowanie, każdy walczy o swoje, jednak nikt się nie zdziwi, jeśli od dziś stosunki między Prevcem a Tepesem będą co najwyżej chłodne.
Polacy dziś na podium nie stanęli. Po pierwszej serii Stoch był co prawda drugi z realnymi widokami nawet na wygraną, jednak w finałowej rywale okazali się lepsi i mistrz olimpijski z Soczi spadł na piątą lokatę. Dziesiątą zajął Piotr Żyła.
Wyniki konkursu w Planicy:
1. Jurij Tepes (Słowenia) 436,4 (230,5+244,0),
2. Peter Prevc (Słowenia) 433,6 (236,5+233,5),
3. Rune Velta (Norwegia) 418,2 (230,5+226,5),
4. Stefan Kraft (Austria) 415,7 (229,5+229,5),
5. Kamil Stoch 412,5 (235,0+222,5),
6. Michael Hayboeck (Austria) 410,1 (225,0+232,0),
7. Severin Freund (Niemcy) 409,9 (222,5+226,0),
8. Noriaki Kasai (Japonia) 405,5 (223,5+229,0),
9. Gregor Schlierenzauer (Austria) 401,0 (228,5+218,0),
10. Piotr Żyła 391,5 (222,5+220,5).
Piotr Skrobisz