Ewangelia
Niedziela, 22 marca 2015 (08:14)Jr 31,31-34; Ps 51 (50); Hbr 5,7-9; J 12,20-33
Piąta niedziela Wielkiego Postu
Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon Bogu w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go, mówiąc: „Panie, chcemy ujrzeć Jezusa”. Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi.
A Jezus dał im taką odpowiedź: „Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec.
Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, uwielbij imię Twoje”.
Wtem rozległ się głos z nieba: „I uwielbiłem i znowu uwielbię”. Tłum stojący usłyszał to i mówił: „Zagrzmiało!”. Inni mówili: „Anioł przemówił do Niego”. Na to rzekł Jezus: „Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie”.
To powiedział, zaznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć.
J 12,20-33
Oto nadchodzą dni
Piąta niedziela Wielkiego Postu bezpośrednio podprowadza nas do wydarzeń paschalnych. „Oto nadchodzą dni – mówi Bóg ustami proroka Jeremiasza – kiedy zawrę z domem Izraela i z domem judzkim nowe przymierze” (Jr 31,31). Przymierze tak mocne, że nic nie będzie go w stanie złamać. Zanim to się jednak stanie, muszą zostać określone zasady, na których będzie ono oparte.
Powszechnym złudzeniem (któremu ulegli także wspomniani przez św. Jana „Grecy”) było upatrywanie mocy Jezusa w Jego sile, rozumianej bardzo po ludzku. Być może w takim przekonaniu umocnił ich Jego wjazd do Jerozolimy z wszelkimi oznakami triumfu i ziemskiej chwały. Jezus szybko koryguje błędne wyobrażenia. „Jeżeli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną”. Wskazuje zupełnie inny kierunek niż ten, w którym spoglądali. I nie był to – w odbiorze ludzi kochających życie, wyciskających z niego, co się da, nader często zanurzonych w pogańskim nihilizmie – kierunek atrakcyjny. Stąd późniejsze odrzucenie.
Aby zrozumieć Nowe Przymierze, konieczna jest zmiana mentalna. Musi umrzeć moje „ja” zdominowane przez własne i niezależne od Boga poznanie dobra i zła. Musi rozpaść się mój egoizm, a powiększyć się przestrzeń dla innych. Bez wejścia w postawę pokory i uniżenia Syna Człowieczego nie sposób stać się Jego uczniem.
Ks. Paweł Siedlanowski