• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Komisja przeciwko dywidendzie

Sobota, 21 marca 2015 (19:20)

Sejmowa komisja rolnictwa przygotowuje dezyderat do ministra skarbu, w którym zaapeluje o rezygnację resortu z wypłaty dywidendy z zysków Krajowej Spółki Cukrowej.

Chodzi o kwotę 60 mln zł, które miałby otrzymać Skarb Państwa jako największy udziałowiec (80 proc. akcji). Część zysków miałaby też trafić na konta byłych i obecnych pracowników KSC i dostawców buraków cukrowych. Ci jednak woleliby nie brać zysku (zresztą udziały pracowniczo-plantatorskie są rozproszone, więc i tak na jednego udziałowca przypada nieduża kwota), ale żeby wszystkie pieniądze zostały w kasie przedsiębiorstwa.

Tego samego zdania są posłowie z sejmowej komisji rolnictwa, którzy zgodnie – koalicja rządowa i opozycja – protestują przeciwko drenowaniu przez rząd „Polskiego Cukru”. Dlatego w dezyderacie chcą wezwać rząd do niepobierania dywidendy z KSC. „W świetle zniesienia kwot cukrowych i trudnej sytuacji na rynku cukru, środki te są niezbędne do funkcjonowania i dalszego rozwoju spółki” – uważa komisja rolnictwa.

Trzeba też pamiętać o tym, że budżet państwa w poprzednich latach otrzymywał jeszcze większe pieniądze w ramach dywidendy, bo gdy była koniunktura na rynku cukru, KSC zarabiała rocznie po 300-500 mln zł. Jednocześnie spółka sporo zainwestowała, choćby w przejęcie kilku innych przedsiębiorstw rolno-spożywczych, dzięki temu stała się jednym z największych polskich przedsiębiorstw tego sektora. Posłowie nazywają nawet KSC „perłą w koronie” naszego przemysłu spożywczego.

Krzysztof Nykiel, prezes Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego, uważa, że apetyt państwa na pieniądze z kasy największej spółki cukrowniczej działającej w kraju jest głównym powodem zamrożenia procesu prywatyzacji KSC. Jej termin był już kilka razy przekładany, teraz też nie wiadomo, czy  w ogóle zakończy się sukcesem, tzn. czy rolnicy i pracownicy kupią akcje swojej firmy. Już dawno miała być gotowa wycena „Polskiego Cukru”, ale wciąż jej nie ma. A rząd może bez problemów brać dywidendę, której byłby pozbawiony, gdyby nie był już udziałowcem KSC.

– Spółka jest drenowana, o prywatyzacji tylko się mówi – ocenia Zbigniew Jezierski z komisji zakładowej „Solidarności” w KSC. Poseł Jan K. Ardanowski (PiS) mówi wręcz o zaniedbaniu przez rząd prywatyzacji Krajowej Spółki Cukrowej. Podobnie twierdzą inni posłowie.

Wskazują oni też na fakt, że już kilka razy zmieniali się wiceministrowie skarbu, których zadaniem jest nadzór nad „Polskim Cukrem” i doprowadzenie do finału jego prywatyzacji. Od 25 lutego za te kwestie odpowiada nowy zastępca ministra Włodzimierza Karpińskiego – wiceminister Cezary Gabryjączyk. On sam przyznawał, że jeszcze nie jest wdrożony w tę materię, dopiero się z nią musi zapoznać. I deklaruje, że jego celem jest przeprowadzenie prywatyzacji pracowniczo-plantatorskiej KSC i chce w tym zadaniu współpracować z nowym prezesem spółki Markiem Spuz vel Szposem, pracownikami, rolnikami i posłami z komisji rolnictwa.

Parlamentarzyści udzielają niejako wiceministrowi kredytu zaufania, ale czekają na konkretne efekty jego pracy.

Krzysztof Losz