• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Loty marzeń Prevca

Piątek, 20 marca 2015 (20:11)

Słoweniec Peter Prevc w niewiarygodnym stylu wygrał dziś w Planicy przedostatni w sezonie indywidualny konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich. Najlepszy z Polaków Kamil Stoch zajął ósme miejsce.

Oczekiwaliśmy, że dzisiejszy konkurs dostarczy wielkich emocji i ani trochę się nie zawiedliśmy. Było w nim wszystko: kapitalne loty, wielkie odległości, emocje i walka, która sprawiła, że decydujące rozstrzygnięcia zapadną dopiero w niedzielę, w ostatnim w sezonie konkursie. 

Zacznijmy od Polaków, choć tym razem nie odegrali czołowej roli. Do finałowej serii awansowało dwóch z czterech, a ich koledzy, szczególnie jeden, chcieli po wszystkim jak najszybciej zaszyć się gdzieś w kącie. Dawid Kubacki uzyskał 188,5 m i zajął przedostatnie miejsce. Długo wydawało się, że nie wyprzedzi nikogo, ale ostatecznie z niewdzięcznej roli najgorszego wybawił go Piotr Żyła. Wiślanin fatalnie wyszedł z progu i miast walczyć o odległość rozpaczliwie walczył o uniknięcie upadku. To mu się udało, ale wylądował pięć metrów przed granicą stu. Na tym obiekcie był to wstyd.

Nie zawiedli za to Kamil Stoch i Klemens Murańka. Dwukrotny mistrz olimpijski uzyskał 228,5 i 212,5 m, jego młodszy kolega z kadry 221,5 i 218,5. Dzięki temu zajęli, odpowiednio, ósme i siedemnaste miejsce. Przyzwoite, choć oczywiście po cichu liczyliśmy, że włączą się, przynajmniej Stoch, do walki o podium.

Konkurs, choć bez Polaków w rolach głównych, przez co dla nas może mniej emocjonujący, porwał. Głównie dzięki niebywałym Słoweńcom. Jeden z nich, Prevc, miał jeszcze szansę prześcignąć Niemca Severina Freunda w wyścigu o Kryształową Kulę i uczynił to w sposób perfekcyjny. W pierwszej serii poszybował aż 248,5 m, bijąc nowy rekord skoczni. Objął prowadzenie, do tego z wyraźną przewagą nad rywalami. Drugie miejsce zajmował jego rodak, Jurij Tepes (223), trzecie Austriak Stefan Kraft (240), a czwarte Freund (223).

W finałowej serii nie zmieniło się nic, choć każdy ze skoczków mocno podnosił konkurentom poprzeczkę. Najpierw Freund, który poleciał 230,5 m. Kraft odpowiedział, lądując osiem metrów dalej. Tepes pofrunął niby „tylko” 233 m, ale w niemal doskonałym stylu, otrzymując od sędziów trzy maksymalne noty, „20”. Objął prowadzenie. Wreszcie na rozbiegu pojawił się Prevc i to, co zrobił, przeszło do historii. Uzyskał 233 m, co samo w sobie może nie było nadzwyczajne, ale wszyscy arbitrzy przyznali mu noty marzeń, idealne „20”. Takie sytuacje to na mamutach coś niespotykanego.

Do zakończenia sezonu pozostały jeszcze dwa konkursy: jutro drużynowy i w niedzielę indywidualny. Na razie najbliżej Kryształowej Kuli jest Freund, ale jego przewaga nad Prevcem zmalała do 44 punktów. Oznacza to, że wszystko jeszcze może się zdarzyć, a patrząc na formę Słoweńców, można w Paterze widzieć przyszłego triumfatora.

Piotr Skrobisz