Strach efektem terroryzmu
Piątek, 20 marca 2015 (12:09)Z prokuratorem Bogdanem Święczkowskim, byłym szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, rozmawia Rafał Stefaniuk
Jak trudno jest służbom specjalnym zapobiec takim wydarzeniom jak te w Tunezji?
– Stopień zagrożenia terroryzmem zależy od regionu świata, wielu innych czynników. Są wśród nich m.in. struktura społeczna, religijna czy zamożność społeczeństwa. Państwa demokratyczne, które mają wysoko rozwinięte służby specjalne i wyższy poziom technologiczny i gospodarczy, są w mniejszym stopniu narażone na terroryzm. W tych państwach grupy ekstremistyczne są słabe, bądź ich nie ma. Kraje te są więc bezpieczne. Zagrożenie mogą stanowić wtedy jedynie grupy zewnętrzne. Kiedy mamy do czynienia z krajami słabymi politycznie i gospodarczo, w których występuje wiele skonfliktowanych grup, i gdy obserwujemy duże różnice w dochodach, wtedy może dochodzić do radykalizowania się pewnych środowisk i werbunku ogarniętych fanatyzmem osób. Sytuacja ta utrudnia zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom i przeszkadza w kontrolowaniu wszystkich niebezpiecznych grup.
Kiedy dowiemy się, co najbardziej zawiodło?
– Znalezienie przyczyn nie zajmie służbom specjalnym państw zachodnich dużo czasu. Jeżeli chodzi o służby tunezyjskie, to tu mam wątpliwości. Pamiętajmy, że w sąsiedztwie Tunezji leży Libia, gdzie toczy się wojna domowa i swoje wpływy ma Państwo Islamskie i Al-Kaida. Służby tunezyjskie mają więc bardzo utrudnione zadanie.
Jaki cel chcieli osiągnąć terroryści, decydując się na ten zamach?
– Jeżeli przyjrzymy się zamachom na przestrzeni ostatnich lat, to zaobserwujemy, że metody działania są takie same. Chociażby w Egipcie zdarzały się sytuacje, w których dochodziło do wtargnięcia terrorystów do miejsc, gdzie znajdowali się turyści, których następnie zabijano. Robiono to po to, aby przestraszyć turystów i zniechęcić ich do odwiedzania kraju, gdzie odbył się zamach. Celem jest także przestraszenie rządu. Wszystkie państwa Afryki północnej są krajami turystycznymi. Zmniejszenie liczby odwiedzających znacząco odbije się na gospodarce, a pamiętajmy, że terroryzm najlepiej rozwija się w krajach biednych.
Tunezyjskie służby specjalne zdecydują się teraz na szczególne środki bezpieczeństwa?
– Zapewne tak. Na pewno wzmocni się posterunki policji. Zwiększy się także poziom ochrony miejscowości turystycznych. Podejmie się także działania prewencyjne, obserwacje różnego rodzaju środowisk. To najprawdopodobniej poniesie za sobą falę przeszukań, zatrzymań. Zamach ten niewątpliwie zmotywuje służby tunezyjskie do szczególnej dbałości o bezpieczeństwo. Ale musimy wiedzieć, że skoro odpowiedzialne za to, co się stało w Tunisie, były komórki Państwa Islamskiego, to wyeliminowanie ich będzie wyjątkowo trudne. Spójrzmy na Izrael. Tam terroryzm w dużej mierze został wyeliminowany dzięki długiej militarnej wojnie i rozmowom politycznym.