• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Przeważyły naciski wierzycieli

Czwartek, 19 marca 2015 (10:51)

Z dr. Cezarym Mechem, ekonomistą, prezesem Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi w latach 1998-2002, wiceministrem finansów w latach 2005-2006, rozmawia Małgorzata Goss

Mimo wojowniczych deklaracji, że przegoni trojkę, rząd SYRIZY  poprosił jednak o pakiet pomocy dla Grecji na kolejne pół roku.  Skapitulował?

–  Niestety, skapitulował i – jak to podsumował Wall Street Journal – będzie kapitulował dalej. Wprawdzie zgoda jest obwarowana zastrzeżeniem, że warunki   zostaną ustalone w drodze negocjacji  rządu greckiego z  trojką i Grecja jest pierwszym państwem w  Europie, które aktywnie przeciwstawiło się dominacji niemieckiej, to jednak sukces SYRIZY będzie odtrąbiony jedynie na potrzeby wewnętrzne.

Jakie  efekty  dała dotychczasowa pomoc?

 – W momencie zapaści dług Grecji wynosił ok. 100 proc. PKB, obecnie dochodzi do 170 proc. PKB.  Tylko 11 proc. funduszy pomocowych trafiło do greckiej gospodarki,   reszta – ponad 200 mld euro –  poszła na spłatę  zobowiązań  i odsetek wobec zagranicznych rządów i  instytucji finansowych. Grecka gospodarka skurczyła się w tym czasie o 26 proc., a dochody ludności  spadły o 40 proc. To jest wymierny efekt  dotychczasowej „pomocy”. Dlatego  Grecja powiedziała: stop! Nie chce brać dalszych pakietów pomocowych, które  mają kosztować w skali 4,5 proc. PKB, gdy w tym czasie Niemcy przeznaczają na obsługę swojego zadłużenia poniżej dwóch proc. PKB, a ostatnio emitują dług nawet z oprocentowaniem ujemnym. W tym czasie dochody  i płace w Niemczech wzrosły o 5 proc. Widać, jak w miarę pomagania Grecji sytuacja Niemiec poprawia się, a Grecji pogarsza.  Obecnie gra idzie o to, by zmniejszyć Grekom obciążenia. Grecja godzi się mieć tzw. nadwyżkę pierwotną budżetu na koszty obsługi długu  nie więcej jednak niż 1,5 proc. PKB. I to jest  kluczowa różnica  między nią a jej wierzycielami. 

Są jakiekolwiek szanse na kompromis? 

 –  Sytuację Grecji jako kraju należącego do strefy euro determinuje brak kontroli nad własnym bankiem centralnym. Europejski Bank Centralny nie udzielał dostatecznej pomocy bankom w Grecji w momencie wybuchu  paniki na rynku, gdy rozpoczął się run na banki. Grecja  stanęła w obliczu groźby utraty płynności. Wycofywano po 1 mld euro dziennie. Rząd  ma w takiej sytuacji dwa wyjścia. Pierwsze – wprowadzić ograniczenia w przepływie kapitału i wypłatach z banków, co jednak  spowoduje poważne zakłócenia na rynku. Drugie – wyemitować własną walutę, ale wtedy wszystkie instytucje greckie miałyby nadal zobowiązania w euro, a dochody w drahmach,  co  groziłoby im bankructwem.  Dla Grecji najlepszym wyjściem było  ogłoszenie bankructwa   w 2009 r. w momencie utraty zdolności do obsługi zadłużenia,  gdy jeszcze mogli przeliczyć długi  na własną walutę.  Niestety, tę drogę przekreśliły późniejsze porozumienia podpisane pod naciskiem wierzycieli. 

Kiedy  rozstrzygnie się kształt nowego pakietu pomocowego?

 – W ciągu nadchodzących czterech miesięcy, aczkolwiek z przecieków już wiadomo, że Grecy mają uzyskać 30-50 mld euro „pomocy” na spłatę zapadającego zadłużenia. UE  praktycznie scedowała negocjacje w tej sprawie na Niemcy. Niemcy zaś nie chcą, aby nieugięta postawa Greków okazała  się zaraźliwa  dla Włochów czy Hiszpanów, którzy do tej pory płacili przecież taki sam haracz, dlatego zgodzili się na skup obligacji tych krajów przez EBC, rozbijając wspólny front z Grekami. Niemcy tylko pozornie się wycofają i poluzują Grekom, a kompromis, który zapadnie, zostanie odtrąbiony jako „wygrana SYRIZY” tylko w tym kraju.  Gdyż oczywiście nie będzie to kompromis , który satysfakcjonowałby szeregowych Greków, ale to nie oni są tu najważniejsi.

 Dziękuję za rozmowę.

Malgorzata Goss