• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Siatkarki czekają na trenera

Środa, 18 marca 2015 (13:24)

Być może w przyszłym tygodniu poznany nowego selekcjonera reprezentacji Polski siatkarek. Kandydatów, mocnych, jest dwóch, wśród nich znajduje się Polak i obcokrajowiec.

Kadra kobiet pozostaje bez selekcjonera od 14 lutego, kiedy to do dymisji podał się Piotr Makowski. Jego praca wywoływała sporo emocji, także, a może przede wszystkim wśród zawodniczek. Niektóre z nich wprost dawały wyraz swemu niezadowoleniu, podkreślając, że reprezentację powinien prowadzić ktoś z głośnym nazwiskiem i autorytetem, ktoś, od kogo można się uczyć i przy kim można się rozwijać. Podobne głosy padały zresztą już wcześniej. Siatkarki przyznawały, że czują się pokrzywdzone i gorzej traktowane od męskiej kadry, która od wielu lat jest oczkiem w głowie władz, mając do dyspozycji niemal wszystko, łącznie z fachowcami z najwyższej półki.

Teraz może się to zmienić, choć wcale nie jest powiedziane, że Biało-Czerwone poprowadzi obcokrajowiec. PZPS ogłosił konkurs, na który wpłynęło wiele ofert, m.in. od Argentyńczyka Raula Lozano, doskonale znanego w naszym kraju z owocnej pracy z męską reprezentacją. Związek, prócz fachowości, stawiał jeden konkretny warunek. Nowy trener narodowej drużyny nie mógł być związany umową z żadnym zespołem klubowym, łącząc dwie funkcje. Zbliżający się sezon reprezentacyjny będzie bowiem arcyważny i zarazem arcyciężki, bo Polki będą walczyć m.in. w olimpijskich kwalifikacjach. Dlatego selekcjoner będzie musiał skupić się tylko na jednej pracy, z kadrą. To podejście nieco inne od stanowiska szefów ZPRP, którzy nie widzą przeszkód, by Michael Biegler, trener piłkarzy ręcznych, objął posadę w HSV Hamburg – wszystko niedługo przez mistrzostwami Europy, jakie w 2016 roku odbędą się w Polsce.

Wracając jednak do siatkarek. W tym tygodniu władze PZPS, na czele z prezesem Pawłem Papke, będą rozmawiały z dwoma kandydatami, prawdopodobnie najmocniejszymi. Jeśli któryś z nich zyska pełną aprobatę, zostanie nowym selekcjonerem. Jeśli nie, to w niedalekiej przyszłości do rozmów zasiądą kolejni chętni. Wśród faworytów jest Polak i obcokrajowiec i obecnie trudno powiedzieć, który z nich ma większe szanse, choć nikogo nie zaskoczy, jeśli, wbrew opinii środowiska, stery narodowe drużyny trafią w ręce fachowca z kraju. Czyli kogo? Podobno Jacka Nawrockiego, byłego „bossa” Skry Bełchatów. Z okresu w pracy w tym klubie dał się poznać jako fanatyk (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) siatkówki, żyjący nią dzień i noc, a przy tym dobry fachowiec, bo ekipa pod jego wodzą osiągnęła sporo sukcesów. Nigdy jednak nie pracował z kobietami.

Papke jest pewien, że niezależnie od tego, kto zostanie nowym trenerem, w reprezentacji będą występowały wszystkie najlepsze siatkarki. W ostatnich latach często zdarzało się bowiem, że niektóre z nich z gry w kadrze rezygnowały. Jedne miały ku temu mocniejsze usprawiedliwienia, drugie wątpliwe, faktem jest, że m.in. absencje gwiazd były przyczyną znacznego spadku notowań narodowej drużyny. Ekipa, która nie tak dawno sięgała po złote medale mistrzostw Europy, znalazła się w europejskiej drugiej, a może nawet trzeciej lidze, przegrywając walkę o awans do najważniejszych imprez. Dlatego PZPS przy wyborze nie może się pomylić, bo zadaniem nowego selekcjonera będzie przywrócenie reprezentacji blasku. Wciąż ma ona szansę pojechać na igrzyska do Rio, choć walka o paszporty będzie niezwykle długa, trudna i skomplikowana.

Przypomnijmy, że siatkarki miały do tej pory tylko jednego szkoleniowca z zagranicy, Włocha Marco Bonittę, który prowadził je w latach 2007-2008.  

Piotr Skrobisz