Fałszywe trzy grosze przewodniczącej
Czwartek, 25 października 2012 (02:05)Sejm ma wkrótce przyjąć uchwałę w 70. rocznicę powstania Narodowych Sił Zbrojnych. Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO) przeforsowała wczoraj zmianę polegającą na usunięciu z tekstu informacji o "zajęciu Polski przez Sowietów".
W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu uchwały sejmowej poświęconej 70. rocznicy powstania Narodowych Sił Zbrojnych. Wczoraj zajęła się nią sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu. W imieniu wnioskodawców sprawę przedstawił poseł Stanisław Pięta (PiS), który przybliżył posłom historię NSZ oraz cele polityczne, jakie przyświecały ich działalności.
- W okresie Polski Ludowej żołnierze NSZ byli bezwzględnie zwalczani i skrytobójczo mordowani, prześladowani, więzieni i inwigilowani do końca istnienia PRL - podkreślił w swoim krótkim uzasadnieniu.
- Wolna Polska powinna pamiętać o ich poświęceniu i ofierze. Ta skromna uchwała, podjęta w 70. rocznicę powstania NSZ, byłaby właściwym gestem przypominającym tę formację - dodał Pięta. W głosowaniu nad całością tekstu tylko jeden poseł wstrzymał się od głosu.
Podczas krótkiej debaty na temat poprawek do ostatecznego tekstu uchwały głos zabrała m.in. przewodnicząca komisji Iwona Śledzińska-Katarasińska.
- Jeśli są jakieś uwagi, to bym chciała bardzo je usłyszeć teraz, a nie dopiero na posiedzeniu plenarnym - zwróciła się do posłów. Jak się okazało, nikt nie zgłosił uwag.
Przewodnicząca sama więc zaprotestowała przeciw upowszechnianiu w tekście uchwały faktu, że okupacja się nie zakończyła wraz z końcem II wojny światowej. A dokładnie fragmentu zdania: "po zajęciu Polski przez Sowietów".
- Chodziliśmy do szkół, studiowaliśmy, jakaś Polska była - mówiła Śledzińska-Katarasińska, wskazując, że PRL powstała na "mocy traktatów międzynarodowych między zachodnimi aliantami a Związkiem Radzieckim".
- Starałem się jakoś wybrnąć z tej sytuacji, wskazując na stan faktyczny, jaki miał przecież miejsce. To niepodważalny fakt historyczny - tłumaczy poseł Pięta.
Wobec tej sytuacji przewodniczący Klubu Parlamentarnego PO Rafał Grupiński zaproponował, by zakwestionowane przez Śledzińską-Katarasińską słowa zastąpić sformułowaniem: "po zakończeniu II wojny światowej". Sprawa drobna, ale w sferze symbolicznej fałszywa.
Zdaniem prof. Jana Żaryna, Polska, polski parlament powinien prowadzić politykę historyczną akcentującą obiektywny fakt istnienia dwóch okupacji.
- Dlatego lepiej byłoby, gdyby tego rodzaju uchwały zawierały sformułowania odnoszące się do prawdy historycznej, a nie ją zaciemniały - podkreśla historyk.
Uzasadnia to tym, że do prześladowań żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego, a także formacji antykomunistycznych dochodziło już od 1944 roku, a więc od wkroczenia Sowietów w granice II Rzeczypospolitej, na rok przed zakończeniem II wojny światowej.
- Dlatego trafniejsze, prawdziwe i logiczne było sformułowanie zawarte w pierwotnym projekcie uchwały, a nie to zaproponowane przez panią przewodniczącą - podkreśla Jan Żaryn.
Inicjatywa uchwalenia takiego dokumentu wyszła ze środowiska Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych. Przypomina ona m.in., że NSZ były "jedną z trzech największych polskich organizacji wojskowych walczących o wolną i niepodległą Polskę" i zostały utworzone przez działaczy ruchu narodowego, realizując jego program polityczny, w tym akcentując szczególnie "potrzebę walki zarówno z okupantem niemieckim, jak też z sowieckim".
"Historyczną zasługą tej organizacji było wysunięcie przez jej środowisko polityczne postulatu powrotu Polski na Ziemie Zachodnie" - czytamy w tekście dokumentu. Przypomina on również, że żołnierze zarówno Narodowych Sił Zbrojnych, jak i wywodzącego się z nich Narodowego Zjednoczenia Wojskowego byli zaciekle zwalczani przez komunistów.
Maciej Walaszczyk