Kiszczak boi się sądu?
Wtorek, 17 marca 2015 (02:05)Kiszczak jest słaby psychicznie i dlatego nie może uczestniczyć w dokończeniu procesu za wprowadzenie stanu wojennego – uznali gdańscy lekarze.
– Przewodniczący II Wydziału Karnego Sądu Apelacyjnego w Warszawie sędzia Jerzy Leder zapoznał się z wnioskami opinii biegłych, która w całości liczy ponad 40 stron. Wynika z nich, że nieuczestniczenie w procesie pana gen. Kiszczaka jest uzasadnione jego stanem zdrowia psychicznego – mówi nam sędzia Barbara Trębska, rzecznik prasowy Sądu Apelacyjnego w Warszawie.
– Dopiero jak pełny skład sądu zapozna się z całą opinią, będą podejmowane dalsze decyzje co do procedowania w tej sprawie – zaznacza sędzia. – Za kilka, kilkanaście dni zapadnie decyzja – dodaje.
Tak naprawdę możliwości sądu są niewielkie. Sąd może wyznaczyć termin rozprawy i próbować ją przeprowadzić albo pozostawić sprawę bez biegu. Ewentualnie za jakiś czas wystąpić o ponowną opinię, aby sprawdzić, czy może się stan zdrowia poprawił.
– Nie wiemy w tej chwili, czy z tej opinii wynika, czy ten stan zdrowia może się poprawić, czy też nie – mówi sędzia.
– Sąd nie może zająć innego stanowiska w sprawach wymagających wiadomości specjalnych, nie może uznać, że gen. Kiszczak jednak jest zdrowy i może uczestniczyć w procesie – podkreśla Trębska.
Kiszczak został już skazany nieprawomocnie za udział w grupie przestępczej, która aby utrzymać się u władzy, wprowadziła stan wojenny. Po złożeniu przez jego obrońcę apelacji były szef komunistycznej bezpieki przedstawił zaświadczenie lekarskie, że jest niezdolny do stawienia się w sądzie.
Powątpiewał w to IPN, który powołując się na aktywność Kiszczaka, który sam robi zakupy, wyjeżdża na działkę na Mazury i bez problemu uczestniczył w pogrzebie Wojciecha Jaruzelskiego, uzyskał w sądzie zgodę na ponowne badania. Zostały one przeprowadzone w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku przez 15 lekarzy.
Zenon Baranowski