Stoch wskoczył na podium
Niedziela, 15 marca 2015 (18:35)Kamil Stoch, dzięki fantastycznej drugiej próbie, zajął dziś trzecie miejsce w konkursie Pucharu Świata w skokach narciarskich, który odbył się w Oslo. Wygrał, podobnie jak w sobotę, Niemiec Severin Freund.
Pierwsza seria niedzielnego konkursu należała do Freunda, identycznie jak cały konkurs sobotni. Rewelacyjnie dysponowany Niemiec poleciał 132 m, potwierdzając wielką formę i takie same aspiracje. On walczy o Kryształową Kulę, każdy sukces go do niej zbliża i to widać po jego zachowaniu i motywacji.
Jednym z bohaterów serii był Żyła. Polak ostatnio wreszcie ustabilizował formę, a na obiekcie w Oslo czuje się bardzo dobrze. Rano wygrał kwalifikacje, a konkurs rozpoczął od wybornego skoku na 130,5 m. Długo był liderem, ostatecznie wyprzedziło go trzech rywali, ale nie tracił do nich wielu punktów, zatem wydawało się, że włączy się do walki, jeśli nie o zwycięstwo, to przynajmniej o podium.
Szczęścia zabrakło za to Stochowi. Trafił na bardzo kiepskie warunki, dwukrotnie był ściągany z belki, a takie sytuacje rzadko działają na zawodnika korzystnie. Kiedy wreszcie się doczekał, nadal wiatr mu nie pomagał. Uzyskał 124 m, co przełożyło się na 11. lokatę. Wyżej od niego plasował się Klemens Murańka, który po skoku na 125 m był dziewiąty.
Stoch, jak pamiętamy, w sobotę był na siebie zły. Tego dnia miał realne szanse nawet na zwycięstwo, ale zaprzepaścił je błędem popełnionym w finałowym skoku. Ta sytuacja mocno go zirytowała, widać było, że ją przeżywa. Dziś, po pierwszej serii, niewiele wskazywało, aby poprawił sobie humor. Ale to prawdziwy mistrz, zawodnik wielki, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. W drugiej serii „odpalił”, doleciał aż do 134 m i oczywiście objął prowadzenie, którego bardzo długo nie oddawał. Dzielił je co prawda ze Słoweńcem Peterem Prevcem, bo obaj otrzymali identyczne noty, ale tym oczywiście się nie przejmował. Ważne było to, że był na czele. Dopiero w samej końcówce sposób na liderów znalazł Noriaki Kasai. Weteran z Japonii dwukrotnie uzyskał po 128,5 m i – jak się okazało – dało mu to drugie miejsce. Drugie, bo Freund nie zamierzał zwolnić. Niemiec do swoich 132 m dołożył 128 i zwyciężył.
Źle w drugiej serii spisał się Żyła. Poleciał 121 m i spadł na ósme miejsce. Wysokie, jednak marzyło mu się coś więcej. Na dziesiątym konkurs ukończył Murańka, który w finałowej serii uzyskał 126,5 m. W ten sposób mieliśmy jednak najlepszy, jeśli chodzi o zespół, polski konkurs w sezonie, bo trzech zawodników w czołowej dziesiątce to coś, do czego ekipa Łukasza Kruczka cały czas zmierzała.
Freund, który wygrał czwarty konkurs z rzędu, umocnił się oczywiście na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Ma 94 punkty przewagi nad Prevcem, tak naprawdę jedynym, który może mu jeszcze Kryształową Kulę odebrać. Stoch jest dziewiąty, a Żyła osiemnasty.
Piotr Skrobisz