• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Oczy na Mercedesa i... Saubera

Piątek, 13 marca 2015 (20:50)

Na kilka chwil przed startem kolejnego sezonu mistrzostw świata Formuły 1 największą uwagę obserwatorów zwracają zespoły Mercedesa, Ferrari i... Saubera. Być może nawet przoduje ten ostatni, a to z racji niespotykanego do tej pory sporu ze swym byłym-niebyłym kierowcą.

Zacznijmy jednak od aktualnego mistrza, bo na to zasługuje. Mercedes totalnie zdominował sezon poprzedni. Kierowcy w jego barwach wygrali aż 16 z 19 eliminacji mistrzostw świata i oczywiście sięgnęli po wszystkie możliwe trofea. 11 razy na pierwszym miejscu linię mety mijał Lewis Hamilton, rzadziej, bo pięciokrotnie, Nico Rosberg. Ich walka o tytuł trwała jednak do samego końca, ostatniej eliminacji i porywała kibiców, bo toczyła się na fantastycznym poziomie, gwarantując ogromną dawkę emocji. Ostatecznie Brytyjczyk okazał się od Niemca lepszy, co większość obserwatorów przyjęła z zadowoleniem, bo jednak w przekroju całego roku na ten sukces zasłużył. Mercedes dominował, a rywale nie potrafili się do niego zbliżyć, co u jednych wywoływało wściekłość, a u drugich rezygnację.

Najbardziej burzliwie było chyba w siedzibie Red Bulla i Ferrari. Ekipa spod znaku „Czerwonego Byka” przyzwyczaiła się do dominacji i hurtowo zgarnianych tytułów, a tu jej kierowcy tylko bezradnie oglądali plecy uciekających bolidów Mercedesa. Owszem, Australijczyk Daniel Ricciardo jako jedyny, i to trzykrotnie, znalazł na nie sposób, jednak to w żaden sposób nie zaspokoiło ambicji i aspiracji ekipy, która od kilku lat nie miała sobie w stawce równych. A Ferrari zanotowało kolejny rok bez sukcesów, kolejny, w którym rosło niezadowolenie, frustracja i przede wszystkim zastanawiano się nad radykalnymi zmianami, które zresztą wprowadzono w życie.

Ze stajnią w Maranello pożegnał się Fernando Alonso. Wybrał McLarena, wierząc, że w nim zdoła wrócić na szczyt. Na razie trafił z deszczu pod rynnę, bo Anglicy są największym przegranym okresu przygotowawczego, a Hiszpan po dość tajemniczym wypadku podczas testów w Barcelonie początek mistrzostw obejrzy z boku. Umowę z Ferrari podpisał za to Niemiec Sebastian Vettel, czyli człowiek, który w latach 2010-2013 nie miał sobie w Formule 1 równych. W Maranello wierzą, że z nim w składzie zespół wróci na szczyt, choć oczywiście każdy zdaje sobie sprawę, że nie stanie się to od razu. 

Dzisiejsze dwie sesje treningowe na torze Albert Park w Melbourne przypominały poprzedni rok. Na obu najszybsze były „Srebrne strzały”, a konkretnie Rosberg, który zarówno rano, jak i po południu uzyskał czasy minimalnie lepsze od Hamiltona. Nikogo zatem nie zdziwił jego znakomity humor.

– Pokazaliśmy, że nasze bolidy znów są niezwykle szybkie, a mnie i Lewisa dzieli bardzo niewiele. Nasza walka znów zapowiada się ekscytująco, to wspaniały kierowca i żeby go pokonać, będę musiał być w każdym calu perfekcyjny – powiedział Niemiec.

Hamilton cieszył się, że Mercedes drugi sezon z rzędu potrafił utrzymać znakomite tempo, choć podkreślił, że nie jest jeszcze w stu procentach zadowolony z bolidu.

– Po pierwszym dniu treningów można się było jednak spodziewać małych niedociągnięć – przyznał.

A gdzie w tym wszystkim Sauber? Przed sezonem podpisał umowy z Brazylijczykiem Felipe Nasrą oraz Szwedem Marcusem Ericssonem, rezygnując z usług m.in. Giedo van der Garde. Holender z takim scenariuszem się jednak nie zgodził i zażądał od zespołu przywrócenia do składu, argumentując, że została mu złożona taka obietnica. Team nie miał podobnego zamiaru, zatem kierowca skierował sprawę do sądu. I ten stanął po jego stronie i to dwukrotnie, odrzucając odwołanie Saubera.

W myśl werdyktu van der Garde powinien zasiąść w bolidzie już w Melbourne! Zespół próbował się bronić, twierdząc, że nie ma takiej szansy, bo Holender jest nieprzygotowany, nie zna bolidu i nie ma odpowiedniej superlicencji, ale niczego to nie zmieniło. Pojawiły się nawet informacje, że jeśli Sauber nie zastosuje się do decyzji sądu, to może zostać zarekwirowany jego sprzęt. Sytuacja stała się kuriozalna, bo gdyby zespół przywrócił  van der Garde, to musiałby zrezygnować z Nasry lub Ericssona, narażając się na kolejny proces!

Dziś na porannym treningu bolidy Saubera na tor nie wyjechały, co wzmogło spekulacje, szczególnie że w garażu ekipy pojawił się van der Garde. Po południu wyruszyli jednak Nasr i Ericsson, co mogło oznaczać, że strony osiągnęły jakieś porozumienie. Tak czy inaczej, podobnej sytuacji jeszcze nie było, o Sauberze jest głośno, ale w teamie nikt z tego powodu zadowolony nie jest.

66. sezon mistrzostw świata Formuły 1 ruszy w niedzielę, podczas Grand Prix Australii. W ostatnich sześciu latach trzy razy tę imprezę wygrywał Brytyjczyk Jenson Button, ale teraz jego McLaren raczej ukończy zmagania w ogonie stawki. Przed rokiem najszybszy w Melbourne był Rosberg.

Piotr Skrobisz