• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Sankcje nadal obowiązują

Piątek, 13 marca 2015 (14:43)

Państwa UE formalnie zdecydowały o przedłużeniu do połowy września sankcji wizowych i finansowych wobec 150 osób oraz 37 firm i organizacji odpowiedzialnych za podważanie integralności terytorialnej Ukrainy.

Podjęta decyzja oznacza nadanie mocy prawnej politycznej decyzji z 29 stycznia. Odpowiednie akty prawne mają zostać opublikowane w Dzienniku Urzędowym UE już jutro. 

Pod koniec stycznia ministrowie spraw zagranicznych krajów UE uzgodnili, że przedłużają obowiązujące od marca 2014 roku sankcje wizowe i finansowe do września bieżącego roku.

Sankcje te dotyczyły, według stanu na koniec stycznia 2015 roku, 132 osób oraz 28 firm i organizacji – zarówno liderów ukraińskich separatystów, jak i rosyjskich polityków, wojskowych oraz osób z otoczenia Kremla. Jednocześnie ministrowie zdecydowali, że lista osób i podmiotów objętych zakazem wjazdu do UE i zamrożeniem aktywów zostanie rozszerzona. Decyzja ta miała związek z ówczesną eskalacją walk na wschodniej Ukrainie, w tym z ostrzałem Mariupola, w którym zginęło 30 osób.

Obecnie lista objętych sankcjami UE w związku z konfliktem na wschodniej Ukrainie i aneksją Krymu przez Rosję obejmuje 150 osób i 37 firm i organizacji.

16 lutego – w następstwie styczniowej decyzji ministrów spraw zagranicznych i mimo zawarcia 12 lutego w Mińsku porozumienia o zawieszeniu broni na wschodniej Ukrainie – na unijną czarną listę wpisano m.in. wiceministrów obrony Rosji Anatolija Antonowa i Arkadija Bachina.

Sankcjami objęto też zastępcę szefa sztabu generalnego rosyjskiej armii generała Andrieja Kartapołowa, deputowanego do rosyjskiej Dumy Państwowej, piosenkarza Iosifa Kobzona, który został mianowany konsulem honorowym tzw. Donieckiej Republiki Ludowej w Rosji, oraz pierwszego wiceprzewodniczącego komisji ds. etnicznych w rosyjskiej Dumie Państwowej Walerija Raszkina, który założył ruch obywatelski „Czerwona Moskwa” organizujący demonstracje poparcia dla separatystów na Ukrainie.

Sankcjami objęto również członków władz samozwańczych republik – Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej – oraz dowódców separatystycznych grup zbrojnych. Wśród podmiotów wpisanych na czarną listę są m.in. Kozacka Gwardia Narodowa oraz ruch publiczny „Noworosja”, założony w listopadzie 2014 roku w Rosji przez rosyjskiego oficera Igora Striełkowa; ruch ten ma udzielać „wszechstronnej i skutecznej pomocy” tzw. Noworosji, w tym pomagać separatystom na wschodzie Ukrainy.

Separatyści chcą nałożenia sankcji na Ukrainę 

Przywódcy separatystów na wschodniej Ukrainie zaapelowali do kanclerz Niemiec Angeli Merkel i prezydenta Francji Francois Hollande'a o zastosowanie sankcji wobec władz w Kijowie, by nakłonić je do wypełnienia porozumień pokojowych z Mińska.

„Jesteśmy zmuszeni zwrócić się do was jako gwarantów mińskich porozumień z prośbą o wywarcie nacisków na Ukrainę, łącznie z wprowadzeniem sankcji personalnych i gospodarczych, by zmusić jej władze do realizacji działań, zatwierdzonych przy waszym aktywnym udziale 12 lutego w Mińsku” – głosi opublikowane oświadczenie.

Podpisali się pod nim przywódcy Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej (DRL i ŁRL), Ołeksandr Zacharczenko i Ihor Płotnicki. Oświadczenie ukazało się na stronie należącej do separatystów Donieckiej Agencji Informacyjnej DAN.

Liderzy separatystów napisali, że wbrew ustaleniom z Mińska ukraiński parlament nie zajął się dotąd ustawami o specjalnym statusie dla kontrolowanego przez nich regionu, a Kijów nasila ich blokadę. 

Zgodnie z zawartymi 12 lutego w Mińsku porozumieniami pokojowymi, na wschodniej Ukrainie od 15 lutego miało obowiązywać zawieszenie broni. Następnie z obu stron linii walk w ciągu 14 dni miało być wycofane ciężkie uzbrojenie i wytyczona strefa buforowa o szerokości od 50 do 70 km. Termin ten nie został dotrzymany.

Kilka dni temu szef ukraińskiego MSZ Pawło Klimkin oświadczył ponadto, że separatyści nie pozwalają obserwatorom OBWE na monitorowanie procesu wycofywania ciężkiego uzbrojenia z linii walk na wschodzie Ukrainy, co oznacza, że łamią ustalenia z Mińska.

RP, PAP