Na jakiej wsi był Komorowski?
Piątek, 13 marca 2015 (13:45)Prezydent Bronisław Komorowski w ostatnim tygodniu zapałał miłością do wsi i rolnictwa. Odwiedził gospodarstwo rolne, a w Koninie świętował Międzynarodowy Dzień Sołtysa…
W mojej ocenie, jest to przykład hipokryzji politycznej. Komorowski jest osobą, która wsią i rolnictwem nie interesowała się nigdy. Jego jedyny kontakt z obszarami wiejskimi dotyczył jedynie polowań. Teraz wykazuje zainteresowanie, mówiąc z troską o tym, co się w Polsce dzieje. Opisuje typowy dla Platformy i PSL obraz wsi. Twierdzi, że wieś jest w znakomitej kondycji, bogata, zamożna, korzysta z funduszy unijnych. Teraz, zdaniem prezydenta, trzeba się zastanowić, jak mądrze wydawać unijne pieniądze, które jak biblijna manna z nieba płyną do nas z Brukseli. Wniosek? Prezydent nie rozumie nic z tego, co się na wsi dzieje.
Owszem, 10 proc. gospodarstw skorzystało od czasu wejścia do Unii ze wsparcia inwestycyjnego. Część z nich ma jednak problemy w wyniku spadku opłacalności w poszczególnych branżach rolniczych. A ludzie, którzy korzystają z pomocy unijnej, musieli mieć współfinansowanie własne, najczęściej z kredytu. Teraz nie są w stanie tego kredytu spłacać.
Prezydent nie raczył zainteresować się protestami rolniczymi, a pokazuje, jakie jest jego zainteresowanie sprawami wsi. Dlaczego nie spotkał się z przedstawicielami protestujących rolników? Nie słyszałem, aby prezydent był takim spotkaniem zainteresowany. Jeżeli poważnie traktowałby problemy wsi, to we wszystkich sporach wcielałby się w rolę mediatora. Mógłby wezwać ministra rolnictwa i innych ministrów, których resorty oddziaływają na obszary wiejskie do podjęcia rozmów z rolnikami i przedstawienia wizji przyszłości wsi.
Jeżeli zależy mu na rolnictwie tak, jak mówi o tym teraz, przed wyborami, to gdzie był, gdy Polska negocjowała nową perspektywę finansową na lata 2014-2020 w Brukseli i polskie negocjacje skończyły się porażką? Bo to była porażka! Otrzymaliśmy znacznie mniej środków niż we wcześniejszej perspektywie finansowej, nie doszło do wyrównania płatności bezpośrednich w stosunku do naszych głównych konkurentów, takich jak Niemcy, Francja, Holandia, Dania…
Gdzie prezydent wtedy był? Dopiero teraz, przed wyborami, opowiada niestworzone historie, jak interesuje się obszarami wiejskimi? Przecież do tej pory interesował się rolnictwem tylko podczas gościńca biesiadnego na dożynkach w Spale. Jego doradcą do spraw rolnictwa został prof. Marek Borecki z SGGW – biolog, leśnik… Jego zaletą, bardzo ważną dla prezydenta, jest to, że profesor również poluje… Natomiast to nie jest człowiek, który zna problemy polskiego rolnictwa. Uważam więc zainteresowanie prezydenta wsią za koniunkturalne i związane z wyborami. Jest to też chęć omamienia mieszkańców wsi. Ale zauważmy: skoro nie było zainteresowania rolnikami przez 5 lat, to go nie będzie w przypadku reelekcji Komorowskiego.
Jan Krzysztof Ardanowski