• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Późna reakcja Parlamentu Europejskiego

Piątek, 13 marca 2015 (05:12)

Parlament Europejski wezwał w rezolucji Rosję do zwrotu Polsce wraku samolotu Tu-154M, którym w swoją ostatnią podróż do Smoleńska udał się prezydent RP prof. Lech Kaczyński z elitami Narodu Polskiego. Decyzja Parlamentu jest to wreszcie coś pozytywnego. Ciśnie mi się jednak pytanie: dlaczego tak późno? Dlaczego parlament przez 5 lat był głuchy na nasze wołania i w żaden sposób nas nie wspierał w odzyskaniu własności Rzeczypospolitej? Ta zwłoka jest dla mnie bardzo dziwna. Jednakże obawiam się, że Rosja tę rezolucję zignoruje...  

Mimo że był to pierwszy przypadek odniesienia się w tak jednoznaczny sposób do kwestii zwrotu Tu-154 przez Parlament Europejski, nie nazwałbym tego przełomem. Zwróćmy uwagę, że równocześnie Parlament nie zgodził się, aby w rezolucji znalazł się zapis nawołujący do rozpoczęcia międzynarodowego śledztwa w tej sprawie.

Platforma Obywatelska i Bronisław Komorowski przez 5 lat nie zabiegali o to, żeby śledztwo nad katastrofą przebiegło według europejskich norm. Pokazywano nam, że władza „coś robi”, że „się stara” i że wszystko idzie w dobrym kierunku. Lecz tak naprawdę była na postronku sił, które nie chcą ujawnienia prawdy. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że śledztwo jest podporządkowane polityce, a nie literze prawa.

Nic nie powinno przeszkadzać, aby kwestia smoleńska stała się problemem całej Unii. Niestety długie ręce Moskwy mają moc sprawczą. Międzynarodowe śledztwo z pewnością wyciągnęłoby wszystkie działania, także polskiego rządu, zmierzające do nieujawnienia okoliczności katastrofy. W mojej ocenie, to Platforma Obywatelska jest winna temu, że nie doczekaliśmy się śledztwa międzynarodowego. Nigdy z wnioskiem o to nie wystąpił ani prezydent Komorowski, ani też premierzy Tusk czy Kopacz.

Także głosy ludzi w tej sprawie są ignorowane. Przecież złożyliśmy na ręce najważniejszych osób w państwie kilkadziesiąt tysięcy podpisów pod apelem, aby śledztwo ruszyło, i nawet nie dostaliśmy na nie odpowiedzi.

Przypomnijmy sobie sytuację z lata zeszłego roku, kiedy to strącono samolot Malezyjskich Linii Lotniczych nad Ukrainą. W grudniu mimo wojny jego szczątki wróciły do Holandii. Przemierzając wcześniej demonstracyjnie terytorium Polski. Nasz wrak z kolei gnije na lotnisku w Smoleńsku. Tu widzimy różnicę w suwerennym rządzie Holandii, a całkowicie uzależnionym od obcych wpływów rządem polskim.

Andrzej Melak