Rolnicy w obronie ziemi
Piątek, 13 marca 2015 (03:09)Jednym z głównych postulatów protestujących pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów jest obrona Lasów Państwowych i polskiej ziemi. Kwestię tę podnoszę regularnie na konferencjach w Sejmie. Pytam dziennikarzy głównych mediów, dlaczego nie przypominają społeczeństwu o 2,5 mln podpisów osób domagających się referendum w sprawie przyszłości Lasów Państwowych. Pytam, dlaczego nikt nie informuje społeczeństwa, że protest rolników jest też walką o naszą ziemię. Dla mnie jest to bardzo dziwne.
Dziwny jest też brak reakcji rządu w kwestii obrony naszej ziemi. Zgodnie z traktatem akcesyjnym od 1 maja 2016 r. obowiązuje w Polsce wolny obrót ziemią leśną i rolną. Europoseł Jarosław Kalinowski powiedział, że „teraz nie ma co protestować, bo sens protestów był wtedy, kiedy traktat akcesyjny był podpisywany, a teraz sprawa jest przegrana”. Przypomnijmy, że Kalinowski był jednym z sygnatariuszy traktatu. Możliwe, że cisza rządu w tej sprawie jest właśnie kapitulacją i uznaniem, że przegraliśmy walkę o ziemię. A może po prostu rządowi zależy na sprzedaży ziemi? Może rząd chce, aby zapis z traktatu akcesyjnego obowiązywał od 2016 roku bez najmniejszych zmian?
Minister Marek Sawicki poinformował, że uruchamia specjalny program wyższych dopłat do małych gospodarstw, pod warunkiem że rolnicy po 5 latach sprzedadzą swoją ziemię. Kto kupi tę ziemię? Ten, który ma więcej pieniędzy! A kto ma więcej pieniędzy? Obcokrajowcy! Tam przecież pensje i oszczędności są o wiele większe…
Bardzo często odwiedzam rolników w ich miasteczku przed KPRM. Próbuję ich wspierać, bo ich sytuacja jest trudna. A przecież to, co robią, jest godne uwagi nas wszystkich. Wielu rolników już nie stać na to, żeby kupić ziemię i poszerzyć swoje gospodarstwo. Ci rolnicy, którzy mają większy obszar ziemski, zostali wpuszczeni w pułapkę kredytową. Bardzo często jest to kredyt hipoteczny, za który kupili środki produkcji, w tym też ciągniki. Rolnicy wyprodukowali to, do czego się zobligowali, ale niestety nie mogą tego sprzedać. A banki, jak wiemy, wyciągają ręce po pieniądze. Jako że nie mają z czego oddać, zabiera im sprzęt i ziemię.
Musimy sobie uświadomić, że Lasy Państwowe i obrót ziemią to nie jest problem rolników. To jest problem nas wszystkich.
Prof. Jan Szyszko