• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Pasterz za obronę rodziny pozwany przed sąd

Czwartek, 12 marca 2015 (19:56)

Przed Sądem Okręgowym w Przemyślu rozpoczął się dzisiaj proces, jaki z powództwa cywilnego ks. abp. Józefowi Michalikowi wytoczyła feministka o rzekome naruszenie dóbr osobistych.

Proces, jaki dziś rozpoczął się w Przemyślu, miał być swojego rodzaju spektaklem medialnym. Nic zatem dziwnego, że obok „poszkodowanej” feministki Małgorzaty Marenin pojawił się także zdeklarowany przeciwnik Kościoła Jan Hartman. W swoich wypowiedziach posądzał kapłanów, a w tym wypadku ks. abp. Michalika, o agresję słowną, czego skutkiem miały być rzekomo wyrządzone krzywdy. Hartman nie krył zadowolenia z faktu, że sąd nie odrzucił pozwu oraz że na kolejnej rozprawie ks. abp Michalik może osobiście stawić się przed sądem. To, co dla Hartmana, który wietrzy sensację, jest oczywistą oczywistością, nie jest już takie przekonujące dla pełnomocnika ks. abp. Michalika. Mec. Andrzej Lis w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl podkreśla, że jest to sprawa obligatoryjna, a sąd nie ma obowiązku dopuszczenia dowodu przesłuchania stron. Innymi słowy, to sąd, a nie Jan Hartman będzie decydował o powołaniu bądź nie ks. abp. Michalika.

Do trzech razy sztuka…?

Przypomnijmy, że rzekomo kontrowersyjne słowa zostały wypowiedziane przez ks. abp. Michalika w październiku 2013 r. podczas kazania we wrocławskiej archikatedrze. Metropolita przemyski zwrócił wówczas uwagę, że na skutek rozwodów, braku miłości wynikającej z rozbicia rodzin najbardziej cierpią dzieci. Wskazał też na zło, jakie płynie z lansowanej – także przez środowiska feministyczne – ideologii gender. Podkreślał też, że gwarantem prawidłowego rozwoju dziecka jest zdrowa i szanująca się rodzina. Tą wypowiedzią ks. abp. Michalika urażona poczuła się Marenin, która swoich praw dochodziła przed sądem w prywatnym akcie oskarżenia. Jednak zarówno Sąd Rejonowy, jak i Sąd Okręgowy we Wrocławiu w 2014 r., nie widząc znamion przestępstwa, oddaliły powództwo feministki.

Proces, jaki ruszył dzisiaj przed Sądem Okręgowym w Przemyślu, to efekt powództwa cywilnego wniesionego przez Małgorzatę Marenin przeciwko ks. abp. Michalikowi, któremu zarzuca naruszenie dóbr osobistych. Feministka domaga się przeprosin oraz odwołania słów przez arcybiskupa w ogólnopolskiej gazecie i podczas kazania w niedzielę lub święto oraz wpłaty tysiąca złotych na fundację. W ocenie mec. Lisa, roszczenia te są bezzasadne i pozbawione zarówno podstaw faktycznych, jak i prawnych, dlatego adwokat wniósł o oddalenie powództwa w całości. Decyzja zależeć będzie od sądu.

Cel – medialny rozgłos

Po zakończeniu dzisiejszej rozprawy kanclerz Kurii Metropolitalnej w Przemyślu wydał komunikat, w którym dziękuje kapłanom, siostrom zakonnym i wiernym za modlitwę w intencji ks. abp. Michalika oraz wszelkie gesty solidarności.

„Jesteśmy przekonani, że Ksiądz Arcybiskup miał nie tylko prawo, ale i obowiązek przypominać o tym, czym w rozumieniu Chrystusa i Kościoła jest małżeństwo, a także wskazywać współczesne zagrożenia wymierzone przeciwko rodzinie. Słowa Arcybiskupa wypowiedziane we wrocławskiej Katedrze nie mogą być rozpatrywane, jako obrażające kogokolwiek indywidualnie. W naszym odczuciu sprawa przed przemyskim sądem została wytoczona wyłącznie dla uzyskania medialnego rozgłosu” – czytamy w komunikacie.

Wątek sensacji porusza też Stanisław Szarzyński, prezes Stowarzyszenia Pamięci Polskich Termopil i Kresów oraz członek zarządu Światowego Kongresu Kresowian, który od lat uczestniczy w uroczystościach z udziałem ks. abp. Michalika i zna treść jego kazań. Jest zdumiony absurdalnością zarzutów, jakie metropolicie przemyskiemu stawiają środowiska feministyczne.

– Moim zdaniem, chodzi tu tylko o sensację, stąd obecność na dzisiejszym procesie znanego ze swej wrogości do Kościoła i księży Jana Hartmana, który zionie nienawiścią do wszystkiego, co wiąże się z Kościołem. Takim ludziom jak on się nie dziwię, natomiast nie rozumiem, jak media, które mają służyć społeczeństwu, dają się zwieść, wsłuchując się i przekazując ludziom opinie kreowane przez tego typu specjalistów od wszystkiego i niczego – mówi Stanisław Szarzyński.

Nie dostrzegać zła to błąd

Podczas trwania rozprawy przed salą w intencjach atakowanego Kościoła, pasterzy i za Polskę modliło się kilkadziesiąt osób z Krucjaty Różańcowej z Przemyśla i Zamościa oraz innych organizacji i stowarzyszeń zrzeszających katolików świeckich. Piotr Rusiecki, przedstawiciel Krucjaty Różańcowej z Przemyśla, ojciec piątki synów, w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl podkreśla, że nie dostrzegać zagrożeń, jakie niesie ze sobą ideologia gender, która wkrada się do szkół, a nawet przedszkoli, to błąd i wielkie zaniechanie.

– Ks. abp Michalik wielokrotnie stawał po stronie słabszych, także dzieci nienarodzonych, które nie mogą się same bronić. W sposób wyrazisty i zdecydowany mówił o zagrożeniach, jakie płyną z ideologii gender, zachęcał do odważnej obrony wiary katolickiej i patriotyzmu. Dziś przeciwnicy Kościoła stawiają mu zarzuty. W tym momencie chcemy być razem z naszym arcypasterzem. Biskupi to nasi przewodnicy, którzy upominają się w naszym imieniu o prawdę i przejrzystość życia publicznego. Nigdy nie zgodzimy się na zamykanie im ust naszym pasterzom – deklaruje Piotr Rusiecki.

Termin następnej rozprawy sąd wyznaczył na 9 kwietnia.

Mariusz Kamieniecki