Polki w „15”
Środa, 11 marca 2015 (20:38)Rosjanka Jekaterina Jurłowa niespodziewanie wygrała dziś bieg indywidualny na 15 km, trzecią konkurencję odbywających się w fińskim Kontiolahti mistrzostw świata w biatlonie. Polki tym razem na podium zabrakło, ale aż trzy nasze reprezentantki uplasowały się w czołowej piętnastce.
Przed mistrzostwami Weronika Nowakowska-Ziemniak właśnie w biegu indywidualnym dostrzegała swą największą szansę na medal. To najdłuższa z biatlonowych konkurencji (panie pokonują 15 km) i najtrudniejsza z racji tego, iż każdy niecelny strzał równa się jednej minucie kary. Nie ma dodatkowych rund, jest „konsekwencja” z urzędu. Po dwóch do tej pory rozegranych biegach i dwóch medalach Polka przyznała jednak, że do swego startu podchodzi inaczej, prosząc jednocześnie, by nie zrzucać na jej barki dodatkowej presji. Hurraoptymiści widzieli ją bowiem na najwyższym stopniu podium, bo „skoro zdobyła srebro i brąz, to czas na złoto”.
Tak pięknie jak w weekend jednak dziś nie było. Nie znaczy to jednak, iż było źle, a Biało-Czerwone rozczarowały. Przeciwnie, zanotowały kolejny udany występ, potwierdzając, że na najważniejszą imprezę sezonu przygotowały znakomitą formę. Nowakowska-Ziemniak tym razem pomyliła się dwa razy na strzelnicy, to dało jej 13. miejsce. Tuż za nią uplasowała się Krystyna Guzik, także z dwoma niecelnymi próbami. Lepszym okiem wykazała się Monika Hojnisz, która zanotowała na swym koncie tylko jedno pudło, co w połączeniu z naprawdę dobrym biegiem dało jej dziewiątą lokatę.
Tymczasem walka o medale była wręcz fascynująca. Różnice między najlepszymi okazały się bowiem tak minimalne, że do samego końca nic nie było przesądzone. Fantastycznie wypadła Czeszka Gabriela Soukalova. Na strzelnicy pomyliła się tylko raz, dołożyła do tego wyborny bieg i kiedy minęła metę z czasem 41,55,4 min, wydawało się, że musi sięgnąć po złoto. Kilka chwil jednak poczuła niepewność, bo równym tempem finiszowała Dorothea Wierer. Włoszka była tuż tuż, jednak nie dała rady. Przegrała z Czeszką o 1,6 sekundy. Zaledwie! Potem niewiarygodny popis dała Kaisa Makarainen. Finka strzelała gorzej od najgroźniejszych konkurentek, bo zanotowała dwa pudła, jednak biegła niewiarygodnie szybko, szczególnie na ostatnim fragmencie trasy. Gdy opuściła strzelnicę po czwartej wizycie, traciła do Soukalovej przeszło 30 sekund. Narzuciła jednak takie tempo, jakby włączyła turbodoładowanie. Z każdym metrem zbliżała się do liderki i kiedy zmniejszyła dystans do pięciu sekund, wydawało się, że wszystko może się zdarzyć. Nie zdołała jednak dokonać niemożliwego, zabrakło jej 1,2 sekundy.
W tym momencie losy walki o medale zdawały się być rozstrzygnięte, bo nikt nie sądził, że może się do niej włączyć ktoś jeszcze. A jednak doszło do wielkiej sensacji. Oto bowiem mało znana Rosjanka Jurłowa, która do tej pory nie stała nawet na podium pucharowych zawodów, strzelała niczym automat, trafiając raz za razem. Jako jedyna z czołówki nie pomyliła się ani razu, dołożyła do tego wyborny bieg i co? I została mistrzynią świata! Soukalova nie mogła w to uwierzyć, bo była już pewna swego, rozluźniona, rozmawiała przez telefon dzieląc się swoją radością, a tu nagle złoto straciła.
Piotr Skrobisz