• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Komisja „pochyla się z troską” nad losem transportowców

Wtorek, 10 marca 2015 (10:49)

W Parlamencie Europejskim odbyła się debata wywołana przez europosłów Prawa i Sprawiedliwości, poświęcona „wpływowi rosyjskich restrykcji na międzynarodowych przewoźników drogowych”.

Rzeczywiście firmy przewozowe liczą straty spowodowane rosyjskim embargiem, natomiast Komisja Europejska mimo upływu ponad 7 miesięcy od wprowadzenia embarga na unijną żywność nie przejawia żadnego zainteresowania tym problemem.

Co więcej, firmy przewozowe, głównie w nowych krajach członkowskich, zostały „zaatakowane” także od zachodniej strony wprowadzeniem przez Niemcy (a teraz także przez Francję) płacy minimalnej na poziomie 8,5 euro za godzinę pracy, która ich zdaniem ma objąć wszystkich kierowców wykonujących usługi transportowe na ich terytorium.

Zabierałem głos w tej debacie i przypomniałem, że unijne sankcje związane z agresją Rosji na Ukrainę, będące przecież decyzją polityczną, spowodowały rosyjskie retorsje, których wyrazem jest embargo na eksport do tego kraju warzyw i owoców, a także innych produktów rolniczych i w konsekwencji także cios w firmy przewozowe, które dostarczały je na rosyjski rynek.

Tych rosyjskich retorsji należało się spodziewać, ale mimo że embargo trwa już ponad 7 miesięcy, UE sprawia wrażenie kompletnie nieprzygotowanej do zmierzenia się z jego skutkami.

Podobnie jak w przypadku europejskich rolników, którzy w związku z sankcjami zostali pozostawieni sami sobie, bowiem unijne rekompensaty z tego tytułu trafiają tylko do nielicznych, także firmy transportowe wyraźnie tracą i do tej pory nie doczekały się żadnej reakcji KE.

Wykorzystują to Rosjanie, różnicując sytuację przewoźników z poszczególnych krajów i tym samym łamiąc europejską solidarność.

W przypadku polskich przewoźników aż około 1000 z nich (czyli 1/3 wszystkich firm przewozowych) działało na rosyjskim rynku, a obecnie, po wprowadzeniu rosyjskiego embarga, nie tylko nie wożą naszych towarów rolnych na rosyjski rynek, ale także mają poważne problemy z przewozem tranzytowym przez Rosję, a nawet z przewozem do Rosji towarów z krajów trzecich, nieobjętych embargiem.

Bowiem od 9 października ubiegłego roku polskich przewoźników obowiązuje dodatkowo rosyjski zakaz przewożenia przez Polskę towarów objętych embargiem, pochodzących z krajów spoza Unii Europejskiej.

Straty polskich przewoźników z tego tytułu tylko w ciągu 5 miesięcy 2014 roku wyniosły ponad 60 mln euro i w dalszym ciągu rosną. Co więcej, sukcesywne rozszerzanie różnego rodzaju ograniczeń nakładanych na nich przez Rosję spowoduje, że wiele z nich w tym roku stanie na krawędzi bankructwa.

Ponieważ usługi transportowe są ważną częścią unijnej gospodarki (a w przypadku Polski to wręcz druga w Europie, po Niemczech, flota samochodowa), to trudno przejść do porządku dziennego nad decyzjami politycznymi UE, które godzą w ten sektor.

Komisja powinna zdawać sobie sprawę, że poważny spadek przewozów towarowych związany z rosyjskim embargiem, głównie dotyczący przewoźników z Europy Środkowo-Wschodniej, jest konsekwencją jej politycznych decyzji.

Dlatego jako europosłowie z Prawa i Sprawiedliwości domagamy się nie tylko zainteresowania KE tym problemem, ale także przygotowania systemu rekompensat, które przynajmniej w części wyrównałyby straty poniesione przez firmy transportowe.

Dr Zbigniew Kuźmiuk