Wisła „dziękuje” Smudzie i go zwalnia
Poniedziałek, 9 marca 2015 (14:39)Franciszek Smuda nie jest już trenerem piłkarzy Wisły Kraków. Został zwolniony dwa dni po upokarzającej porażce z Zawiszą Bydgoszcz, trzeciej w czwartym wiosennym meczu.
„Franz” objął Wisłę w czerwcu 2013 roku. Był to jego trzeci taki kontrakt z krakowskim klubem i pierwszy poważny po pracy z reprezentacją Polski. Kiedy przestał być selekcjonerem, wydawało się, że w ten sposób zakończył swą karierę, przynajmniej tę w dużym futbolu. Pewnego dnia odezwał się jednak do niego Bogusław Cupiał, właściciel „Białej Gwiazdy”. Panowie się bardzo lubią, szanują i w tamtym czasie bardzo się potrzebowali. Cupiał szukał bowiem kogoś, kto uratuje tonący okręt, jakim była (i jest nadal) Wisła. Pogrążona w kryzysie, niemająca pieniędzy w klubowej kasie i pomysłów na to, jak to zmienić. Dla Smudy propozycja z Reymonta była natomiast okazją do przypomnienia o sobie i szansą na odbudowę nazwiska.
Początki były udane, bo drużyna pod wodzą „Franza” spisywała się lepiej, niż ktokolwiek się spodziewał. Smuda trafił do podopiecznych, ci mu uwierzyli i efekty okazały się sensacyjnie dobre, bo Wisła nie przegrywała i plasowała się na samym szczycie tabeli. Hurraoptymiści zaczęli znów wspominać o mistrzostwie Polski albo przynajmniej o pucharach, ale nic z tego nie wyszło. Poprzedni sezon „Biała Gwiazda” zakończyła na piątym miejscu, głównie przez nieudaną wiosnę. Patrząc realnie, i tak był to rezultat ponad stan, bo zespół borykał się z gigantycznymi problemami. Tworzyli go piłkarze, w dużej mierze, po „przejściach”, których Smuda odbudował po nieudanej przygodzie z ligami zagranicznymi (Paweł Brożek, Dariusz Dudka, Semir Stilic), albo pomógł im wyjść z życiowych zakrętów (Łukasz Burliga). Piłkarze, którzy przez długie miesiące nie otrzymywali wypłat, bo klubowa kasa, jeszcze kilka lat temu pękająca w szwach, świeciła pustkami. Wszyscy podkreślali, że gdyby nie Smuda, na Reymonta mogło dojść do katastrofy, że to trener trzymał wszystko w ryzach i nad przepaścią.
Obecny sezon Wisła rozpoczęła podobnie, czyli bardzo dobrze. Znów była na czele tabeli, znów ścigała Legię Warszawa, ale im dalej w las, tym spisywała się gorzej. Przed rundą wiosenną nowy prezes klubu, Robert Gaszyński, postawił przed zespołem konkretny cel - skuteczną walkę o puchary. Jego zdaniem, klub ma bowiem potencjał na czołową trójkę ligi. Tymczasem w czterech tegorocznych meczach Wisła zdobyła punkt, remisując 1:1 z Pogonią Szczecin, poza tym przegrała z Lechią Gdańsk (0:1), PGE GKS Bełchatów (1:3) oraz Zawiszą Bydgoszcz (0:1). Z wynikami współgrał styl, fatalny. Po porażce z Zawiszą nawet piłkarze opowiadali, że znaleźli się na dnie, nie widzą szans na wyjście z kryzysu, i prawdopodobnie przyjdzie im walczyć o uniknięcie degradacji. Jako że w kolejnych meczach krakowian czekają ciężkie i prestiżowe pojedynki z Legią i Cracovią, działacze postanowili zareagować szybko. Dziś Smudę zwolnili.
Kiedy „Franz” rozpoczynał pracę w Krakowie, usłyszał obietnice. Potem słyszał je jeszcze kilka razy, dotyczyły wzmocnień, wyjścia na prostą, lepszych dni. Niewiele z nich zostało spełnionych, aż trener zaczął tracić cierpliwość. Oficjalnie co prawda powtarzał, że jest w klubie, by mu pomóc, że jedzie na tym samym wózku, ale czasami, między wierszami, można było usłyszeć od niego coś ciekawszego. Kilka dni temu w jednym z wywiadów obruszył się na krytyków, przypominając im, iż z obiecanych wzmocnień wyszły transfery „za pięć złotych”. Potem się z tych słów wycofywał, tłumaczył, że został źle zrozumiany, ale ta wypowiedź nie spodobała się jego szefom. Już wtedy było niemal jasne, że jedno niepowodzenie może przesądzić o zwolnieniu byłego selekcjonera. I tak też się stało.
„Wisła Kraków dziękuje Franciszkowi Smudzie za zaangażowanie, które włożył w prowadzenie zespołu Białej Gwiazdy, oraz życzy sukcesów, zarówno tych zawodowych, jak i w życiu prywatnym. Informacja o tym, kto poprowadzi drużynę Wisły Kraków w meczu z Legią Warszawa, zostanie podana w najbliższym czasie” - poinformował klub w lakonicznym komunikacie.
Piotr Skrobisz