• Piątek, 8 maja 2026

    imieniny: Stanisława, Wiktora, Lizy

Zeznania z gazet

Poniedziałek, 9 marca 2015 (04:10)

Do 24 czerwca gdański sąd odroczył proces dwóch młodych ludzi oskarżonych o zakłócanie manifestacji feministek.

– Sąd przesłuchał dwóch policjantów, świadków oskarżenia. Jeden się skompromitował, bo powiedział, że manifestanci rzucali jajkami w feministyczna manifę. Sędzia zapytała: „To czemu pan nie zeznał tego, kiedy pan składał zeznania?”. „Bo ja o tym przeczytałem później z gazet” – relacjonuje Anna Kołakowska. Podkreśla, że sędzia w ogóle nie naciskała z pytaniami na przesłuchiwanych policjantów.

– Oni mówili rzeczy nieprawdziwe. Odległość między grupami musiała być 50-60 m, a policjant powiedział, że to było w odległości 10 m. Było jeszcze dwóch świadków obrony, ale sędzia odroczyła sprawę do 24 czerwca – mówi Kołakowska.

Jej córka, Maria, ma także odpowiadać za zakłócanie odczytywania bluźnierczego spektaklu „Golgota Picnic” w siedzibie lewicowej Krytyki Politycznej w Gdańsku.

Kołakowska podkreśla, że na rozprawie była obecna liczna publiczność, w tym sześciu więźniów stanu wojennego.

– Niesamowicie ważne jest to, że tu, w Gdańsku, jest taka solidarność. Poseł Kazimierz Smoliński dał swojego adwokata, przychodzą ludzie, wspierają tych chłopaków. Jeśli dostaną kolegium, to my zbierzemy te pieniądze. Ważna jest ta solidarność, żeby ludzie nie byli zostawieni sami sobie, posłowie powinni natychmiast ofiarować pomoc – mówi Kołakowska.

W zeszłym roku zostali oni skazani w trybie uproszczonym na 40 godzin prac społecznych za udział w zgromadzeniu bez koniecznego powiadomienia. W momencie gdy manifestacja feministek i środowisk LGBTQ zboczyła z wyznaczonej trasy na plac Poległych Stoczniowców, środowiska konserwatywne rozwiązały swoją manifestację, dzieląc się na mniejsze grupy, i ruszyły zaprotestować wobec jawnej profanacji. 

Zenon Baranowski