Ewangelia
Niedziela, 8 marca 2015 (08:24)Wj 20,1-3.7-8.12-17; Ps 19 (18); 1 Kor 1,22-25; J 2,13-25
Trzecia niedziela Wielkiego Postu
Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie oraz siedzących za stołami bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powyrzucał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: „Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu Ojca mego targowiska”. Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: „Gorliwość o dom Twój pożera Mnie”.
W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: „Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?”. Jezus dał im taką odpowiedź: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo”.
Powiedzieli do Niego Żydzi: „Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?”.
On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.
Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w imię Jego, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zwierzał się im, bo dobrze wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co się kryje w człowieku.
Ja jestem Pan, twój Bóg
Tymi słowami rozpoczyna się fragment Księgi Wyjścia proklamowany w trzecią niedzielę Wielkiego Postu. Jest on elementem opisu Przymierza, jakie Mojżesz w imieniu narodu wybranego zawarł z Jahwe. Pieczęcią stał się Dekalog.
Rzecz znamienna: Bóg przedstawia się, precyzuje przynależność Izraelitów (i wyrastającą z niej tożsamość), ukazuje kierunek działania (wyprowadzenie z niewoli do wolności). Fakt ten posiada kluczowe znaczenie dla interpretacji i całego późniejszego procesu uwewnętrznienia, czyli postawienia prawa moralnego w centrum relacji: ja – Stwórca oraz ja – drugi człowiek. Ta relacja wynika nie z powodu doraźnych korzyści, bilansu zysków i strat, nie z chęci uporządkowania struktury społecznej, ale ze względu na autorytet Boga.
Pułapką, w którą niekiedy wpadają ludzie wierzący, jest przyzwolenie na wciągnięcie się w dyskusje na temat obowiązywalności zapisów Dekalogu w XXI wieku, ich sensu. Padają argumenty ekonomiczne (np. w kwestii niedzielnego handlu), społeczne (granice życia i uzurpowanie sobie prawa do ich wyznaczania), emocjonalne („prawo do szczęścia” tłumaczy wszystko: od rozwodu po zapłodnienie in vitro). Skutek? Bóg przestaje się liczyć, w wariancie optymistycznym – staje się drugoplanowy. Tymczasem dla chrześcijanina argument powinien być jeden: „Bóg powiedział” (!) Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie, nie będziesz zabijał, nie będziesz cudzołożył, nie będziesz kradł, nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek. Tyle. Nie ma miejsca na wyrachowanie, przesuwanie granic.
Ks. Paweł Siedlanowski