• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Błysk Uli Radwańskiej

Piątek, 6 marca 2015 (14:43)

Urszula Radwańska pokonała rozstawioną z numerem siódmym Słowaczkę Danielę Hantuchovą 6:2, 6:4 i awansowała do ćwierćfinału tenisowego turnieju WTA w meksykańskim Monterrey (pula nagród 500 tys. USD).

Młodsza z sióstr Radwańskich nie była faworytką tego spotkania. Wyżej oceniano szanse Hantuchovej, nie tak dawno przecież jednej z lepszych tenisistek świata. Słowaczka kiedyś plasowała się na piątym miejscu w świecie, dziś jest 45. To i tak pozycja zdecydowanie wyższa od Polki, która w rankingu znajduje się dopiero na 141. pozycji. Na korcie ta różnica nie była jednak widoczna, a raczej mecz wyglądał zgoła inaczej. Już w pierwszym gemie Radwańska przełamała podanie przeciwniczki i objęła prowadzenie. Potem grała bardzo konsekwentnie, nie pozwalając sobie na dekoncentrację. A gdy w siódmym gemie znów przełamała Słowaczkę, stało się jasne, że seta wygra. Tak też się stało.

W drugiej partii lepiej zaczęła Hantuchova. Prowadziła 2:0 i 4:2, jednak wtedy klasę pokazała Urszula. Zebrała się w sobie, mocno powalczyła i przechyliła szalę na swoją stronę, wygrywając cztery kolejne gemy, w tym trzy na przewagi. Pokazała w nich spokój i żelazne nerwy, a kto ją zna, wie, że w tej akurat materii nigdy nie była mistrzynią świata. Teraz, w ćwierćfinale, krakowianka zmierzy się ze Szwajcarką Timeą Bacsinszky, z którą do tej pory grała raz, bez powodzenia.

W Monterrey Radwańska wygrała już pięć meczów, w tym trzy w kwalifikacjach, przez które musiała się przedzierać. Trzeba to docenić, bo podobnego sukcesu na swym koncie nie zapisała dawno. Rok 2013 zakończyła na 43. miejscu w rankingu i z apetytem na coś więcej. Mierzyła w czołową „20” i pogoń za siostrą. Na przeszkodzie stanęło jednak zdrowie. Po operacji barku musiała pauzować przez kilka miesięcy. Do rywalizacji wróciła w lutym ubiegłego roku, ale w dziewięciu turniejach WTA z rzędu nie wygrała nawet jednego meczu. Przełamała się dopiero pod koniec lipca w Baku, ale cały sezon okazał się dla niej pasmem niepowodzeń. Spadła nawet do trzeciej setki światowego notowania, wydawało się, że będzie jej ciężko powrócić. Jednak się zawzięła, trochę w swym sportowym życiu pozmieniała, a przede wszystkim wróciła do zdrowia i − jak widać na przykładzie zmagań w Meksyku − do formy.

Piotr Skrobisz