Kubica na razie ósmy
Piątek, 6 marca 2015 (13:53)Robert Kubica zajmuje ósme miejsce po dwóch odcinkach Rajdu Meksyku, trzeciej eliminacji mistrzostw świata. Prawdziwe ściganie i prawdziwe wyzwanie jednak dopiero przed nim.
Kubica, jadący tradycyjnie z Maciejem Szczepaniakiem w fotelu pilota i w fordzie fieście wrc, przyjechał do Meksyku z nadziejami na lepszy wynik niż przed rokiem. Wtedy podróżował nawet nieźle, ale do mety nie dotarł. Teraz chciałby ją osiągnąć, i to na punktowanym miejscu. Ta sztuka, w obecnym sezonie, jeszcze mu się bowiem nie udała. W Monte Carlo i Szwecji dał się co prawda poznać z kapitalnej strony, zanotował na swym koncie sporo wygranych odcinków specjalnych, jednak swego dorobku punktowego nie powiększył w ogóle. Nic zatem dziwnego, że ma ochotę ten stan zmienić.
Rajd Meksyku to pierwsza szutrowa impreza w kalendarzu. Trudna, wymagająca, kierowcy nie mają wątpliwości, że stawia przed nimi duże wyzwania. Rozgrywa się na dużych wysokościach, którym towarzyszą bardzo wysokie temperatury. Do tego dochodzą kiepskie drogi, wszak nawierzchnie, po których się poruszają, są − delikatnie mówiąc − złej jakości, zniszczone, co powoduje, że często zdarzają się awarie ogumienia. Do tego oesy są długie. Niedzielny Guanajuatito liczy sobie 55,8 km i jest jednym z najdłuższych odcinków spośród wszystkich prób czekających kierowców w całym sezonie, ale też nie są rzadkością inne odcinki przekraczające 40 km.
Na razie – w porównaniu z tym, co ich czeka – uczestnicy zmagań mieli okazję do „zabawy”. Czyli pokonali kilometrowy superoes na ulicach Guanajuato oraz 4,6-kilometrowy wyścig równoległy na torze w Leon. Kubica najpierw zajął siódme, a potem dziewiąte miejsce, co dało mu ósmą lokatę w klasyfikacji generalnej. Z minimalnymi, dodajmy, stratami do najlepszych, bo lider wyprzedza go o zaledwie 3,8 sekundy. A kto prowadzi? Obrońca tytułu Francuz Sebastien Ogier (vw polo wrc), który okazał się najszybszy na drugiej próbie. Pierwszą wygrał Belg Thierry Neuville (hyundai i20 wrc).
Rajd potrwa do niedzieli, na kierowców czeka jeszcze prawie 400 km oesowych.
Piotr Skrobisz