Ile zabierze Unia?
Wtorek, 23 października 2012 (21:40)Polska powinna otrzymać 36 mld euro na rolnictwo i rozwój obszarów wiejskich w ramach unijnej Wspólnej Polityki Rolnej. Pod warunkiem, że budżet na WPR nie zostanie zredukowany, o co niestety zabiegają najbogatsze kraje UE. Jeśli tak się stanie, stracimy kilka miliardów euro dotacji na modernizację gospodarstw rolnych czy tworzenie nowych miejsc pracy na terenach wiejskich.
W latach 2007-2013 Polska otrzyma ze Wspólnej Polityki Rolnej 28 mld euro. W kolejnej perspektywie finansowej, czyli w latach 2014-2020, powinniśmy otrzymać 8 mld euro więcej. Nie wynika to jednak z żadnej nadzwyczajnej hojności Brukseli wobec Polski, tylko ze zmiany zasad wypłacania dopłat bezpośrednich - to I filar WPR.
Do tej pory bowiem część dopłat bezpośrednich, jakie otrzymują rolnicy, jest pokrywana z budżetu krajowego - od 2014 r. w całości płatności te będzie wypłacała UE. I to jest właśnie ta "nadwyżka", którą teraz zaoszczędzi budżet państwa.
- Dopłaty z budżetu krajowego zostały wprowadzone podczas negocjacji traktatu akcesyjnego, gdy staraliśmy się o wejście do UE. Bruksela zgodziła się na wypłacanie naszym rolnikom tylko części unijnych dopłat. Żeby jednak nie były one zbyt niskie, wyrażono zgodę, by dopłaty zostały zwiększone o pieniądze, które wypłaci polski budżet. Była to na początku równowartość 30 proc. unijnych dopłat - przypomina Andrzej Pokorski, doradca rolny.
I tak w 2004 r. Unia płaciła Polakom 25 proc. unijnych dopłat, a razem z dopłatą z budżetu krajowego było to 55 proc. W 2005 roku dopłaty wzrosły do 60 proc. i były stopniowo podnoszone co roku w górę (spadał też udział budżetu krajowego do 10 proc.). Poziom płatności stosowany w krajach "starej" Unii osiągniemy w 2013, czyli ostatnim roku siedmioletniego budżetu UE - i od tej pory Bruksela ma wypłacać dopłaty w 100 proc. Ale pamiętajmy, że to i tak nie będą dopłaty na takim samym poziomie, jak w krajach unijnej Piętnastki - nadal będą niższe.
Ale to jedyne dobre i jednocześnie pewne informacje, bo nie wiadomo jeszcze, jak będzie wyglądało finansowanie II filara WPR - rozwoju obszarów wiejskich. Z tych pieniędzy pochodzą m.in. dotacje na modernizację gospodarstw rolnych. Dla polskich rolników to najistotniejsza część II filara, bo są to pieniądze, które wydają na zakup ciągników i maszyn rolniczych, budowę i modernizację obiektów gospodarczych.
Z II filara są też wypłacane dotacje na odnowienie produkcji w gospodarstwach zniszczonych na skutek powodzi czy innych klęsk żywiołowych lub na tworzenie firm, które dawałyby zatrudnienie poza rolnictwem lub w jego otoczeniu osobom mieszkającym na wsi, czy też na usługi doradcze dla rolników.
W najlepszym przypadku ta część WPR zostanie na niezmienionym poziomie. Komisja Europejska proponuje, aby wydatki na Wspólną Politykę Rolną w latach 2014-2020 zostały zamrożone na poziomie z 2013 roku - wtedy siedmioletni budżet na wieś i rolnictwo wyniósłby około 418 mld euro.
Z tego 317 mld euro poszłoby na I filar, a 101 mld euro na II filar. I jeśli tak by zostało, wówczas podział pieniędzy w ramach II filara wyglądałby jak w raporcie eurodeputowanego Luisa Manuela Capoulasa Santosa. Wówczas Polska dostanie nieco ponad 14 mld euro na rozwój obszarów wiejskich (plus 22 mld euro na dopłaty - razem to 36 mld euro).
Nie jest to jednak pewne, gdyż wydatki na rolnictwo chcą obciąć najbogatsze państwa UE, głównie Niemcy i Francja. Ale ponieważ nie chcą one obcinać pieniędzy z części na dopłaty bezpośrednie, bo ich rolnicy też by na tym stracili, ofiarą oszczędności paść może II filar - z niego akurat najbogatsze państwa Unii korzystają w niewielkim stopniu, więc nic na tym nie stracą.
- Polski rząd powinien twardo bronić pieniędzy na rozwój obszarów wiejskich, bo są zakusy na ich obcięcie - podkreśla eurodeputowany Janusz Wojciechowski (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy), wiceprzewodniczący komisji rolnictwa w Parlamencie Europejskim.
- Będziemy starali się osiągnąć jak najlepsze warunki dla polskich rolników, przy zachowaniu obu filarów WPR - zapewnia szef resortu rolnictwa Stanisław Kalemba. Chodzi bowiem o to, aby nasi rolnicy zaczęli działać w takich samych warunkach konkurencyjnych jak farmerzy z zachodniej części UE. Zdaniem posła Wojciechowskiego, bardzo ważne jest to, aby w tych negocjacjach bardzo aktywny udział brał premier Donald Tusk, bo sam minister rolnictwa niewiele zdziała.
Krzysztof Losz