• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Mroczna przyszłość transportu

Środa, 4 marca 2015 (20:58)

200 osób protestowało pod ambasadami Niemiec i Francji przeciwko przepisom wprowadzającym płacę minimalną dla przewoźników na terytorium tych krajów. Przepisy te znacząco uderzają w polskie firmy.

Francja i Niemcy chcą zmusić zagranicznych przewoźników do płacenia minimum 8,5 euro za godzinę kierowcom, którzy jeżdżą po ich drogach. Zebrane w ten sposób stawki byłyby rejestrowane, a odprowadzane z nich świadczenia nie trafiałyby do Polski. Sprawiłoby to, że kierowcom naliczono by niewielkie emerytury.

W rozmowie z NaszymDziennikiem.pl były minister transportu Jerzy Polaczek przekonuje, że walka z przepisami odnośnie do poziomu płacy minimalnej leży w polskiej racji stanu.

– Nie można czuć się zaskoczonym decyzją przewoźników o proteście. Obowiązujące niemiecki przepisy znacząco uderzają w branżę transportową, ale także w dobro kraju. Polska wyspecjalizowała się w transporcie, a nasza oferta przewozowa stoi na bardzo wysokim poziomie. Jesteśmy silnie obecni nie tylko w przewozach w ramach Unii Europejskiej, ale także tych na Wschód, czyli do Rosji i Kazachstanu. Jesteśmy jednym z liderów w dziedzinie transportu. Przepisy pogarszają naszą sytuację – mówi Jerzy Polaczek.

Mimo że niemieckie przepisy obowiązują od początku roku, rząd PO i PSL nie potrafi pozytywnie rozwiązać tej sprawy. W ocenie naszego rozmówcy, przedłużający się czas obowiązywania przepisów jest pokłosiem spóźnionej reakcji rządu Ewy Kopacz.

– Jest to skutek spóźnionej reakcji rządu. Podjęto działania już po uchwaleniu przepisów przez stronę niemiecką. Zauważmy także, że Polska jeszcze nie skorzystała z możliwości złożenia skargi do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Należałoby to zrobić, aby przynajmniej rozpocząć prawną ocenę regulacji niemieckich – stwierdza były minister transportu.

Rok 2015 nie jest najlepszym czasem dla naszego transportu. Groźba strajków zawisła nad kolejowymi Przewozami Regionalnymi.

– Sytuacja na kolei jest podsumowaniem ośmiu lat rządów obecnej koalicji. Kolej traktowana była jak kula u nogi. Efektem tego jest niezadowolenie pracowników kolei i opóźnienie wielu inwestycji kolejowych. A co za tym idzie – realna możliwość straty wielu milionów złotych – zauważa Jerzy Polaczek.

Polski sektor przewoźników stanowi prawie 25 proc. całego rynku Unii Europejskiej. Nowe przepisy sprawiają, że oferta naszych firm jest mało atrakcyjna.

Rafał Stefaniuk